Córka Przeciwieństw

niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział XI " Komu w drogę. . . "



                             

                    Z dedykacją dla wszystkich, którzy czekali na ten rozdział :D






                   Wszyscy uczestnicy obrad usiedli wokół okrągłego stołu. Zajęłam jedno z wolnych miejsc, a wszystkie oczy skierowane były prosto na mnie. Niepewnie uniosłam kąciki ust do góry i zaczęłam:
-Zapewne każdy z was wie dokładnie kim jestem, nieprawdaż?- Utwierdziły mnie w tym "przewiercające" moją duszę spojrzenia obecnych.- Jednak ja nie wiem niczego o was. Moglibyście się przedstawić oraz powiedzieć czyim dzieckiem jesteście? -Nieznaczne kiwnięcie głowami.-  Zacznijmy od osób siedzących po prawej stronie stołu.- Powiedziałam wskazując dłonią na dobrze zbudowaną dziewczynę o ciemnych włosach.
- Claris LaRu. Córka boga wojny-Aresa - powiedziała z dumą. Kiwnęłam głową pozwalając jej usiąść.
- Conor Hood syn Hermesa- powiedział chłopak o figlarnym spojrzeniu i zdradzieckim uśmiechu. . .  czułam, że nie da się go nie lubić.
- Travis Hood również syn Hermesa- teatralnie ukłonił się drugi półbóg, nieskazitelnie podobny do poprzedniego. Mieli w sobie te zabawne części boga podróżników.
                  Następnie przedstawiła się córka Afrodyty, syn Ateny, syn Apolla-Will jeśli dobrze zapamiętałam, córka Heatke- Nike oraz centaur Chejron; znałam go z wielu opowieści, które usłyszałam na Olimpie, określany był mianem najlepszego "trenera" herosów.
-Zatem przejdźmy do Obozu Jupiter. - powiedziałam. Pierwszy zaczął syn Apollina Caleb, który padł ofiarą mojej magii:
- Obóz Podzielił się na 2 grupy: ci którzy chcą walczyć przeciw Grekom oraz ci który mają dość walki i sprzymierzania się z kreaturami Tartaru, czy sprzeciwienia się rządom Oktawiana.
-Rozumiem cię doskonale.- z powagą skinęłam głową. Po przedstawieniu reszty obradujących Rzymian przedstawiłam wszystkim naszą stronę: Anne, Williama, Reyne oraz Nico. Chciałam przejść do głównego wątku naszych obrad, jednak Chejron mi przeszkodził:
- Przepraszam, ale muszę z tobą pomówić panno Jackson.- zwróciłam niepewnie głowę w jego stronę; nie chciałam przerywać obrad.
- Czy ta sprawa nie może poczekać? - zapytałam
- Nie.- powiedział stanowczo. Próbowałam odczytać coś w jego oczach, jednak nic nie zdradzały.
- Czy mogłabym prosić o krótką przerwę?- zapytałam wszystkich zebranych. Odpowiedziały mi skinienia głów.- Zatem zapraszam na zewnątrz- gestem pokazałam centaurowi kierunek, w który miał się udać.
                   Gdy znaleźliśmy się poza miejscem obrad, Chejrron spojrzał na mnie nieufnie i przez chwilę czułam się niezręcznie, zastanawiałam się o co może mu chodzić. . . Rzuciłam okiem na jego mleczno-białe końskie tułowie,  i zaczęłam się zastanawiać, jak by to było pojeździć na jego grzbiecie. Z moich irracjonalnych marzeń wyrwał mnie głęboki głos centaura:
- Rada Olipijska zdecydowała powierzyć ci bardzo ważną misję. Musisz przeszkolić Wielką siódemkę w dziedzinie magii, jednakże nie weźmiesz udziału w decydującym starciu. Córka Apolla Ann pozostanie na miejscy do czasu rozwiązania sporu. Ty masz godzinę na wyruszenie w . . .
- Chwila, chwila-to mnie powoli przerastało-. . . po pierwsze ja niczego nie muszę- wypaliłam- a po drugie co się stanie z tą misją?! - powiedziałam podniesionym głosem wskazując ręką w stronę obrad.
-O to nie musisz się martwić, ty nigdy nie należałaś do tej misji, to Córka Apolla miała zaprowadzić pokój, od początku byłaś potrzebna w Grecji,to był tylko pretekst do ściągnięcia cię tu Córko Posejdona- powiedział, a w jego oczach zobaczyłam zaciekawienie- wyruszasz za godzinę, syn Iris przygotuje ci pegaza- wypowiedziawszy ostatnie słowa odwrócił się do mnie zadem.
                   Przez parę chwil biłam się z własnymi myślami. Mój umysł podpowiadał mi, że to Ann złagodzi spór zgodnie z planem . Tylko po co miałabym "trenować" Wielką Siódemkę ?! Nie potrafię zbyt dobrze walczyć bronią, zwykle polegam na mojej magii- to chyba atut.  Jestem czarownicą; w tej sytuacji to zaleta. Czy mam coś do stracenia? Nie jestem pewna. Podjęłam decyzję. . .
- Dobra! Zgadzam się! - krzyknęłam do oddalającego się centaura- Ale nie jest mi potrzebny pegaz- zaczęłam biec w stronę Chejrona.
- W takim razie jak zamierzasz dotrzeć na Morze Śródziemne ?- zapytał z dezaprobatą w głosie.
- Teleportuję się tam- powiedziałam logicznie. W tamtej chwili myślałam, że jego gałki oczne wystrzelą w kosmos lub coś w podobnym stylu, jednak jego twarz nie zdradzała żadnych uczuć. To, muszę przyznać, było godne pochwały.
-Zgoda, więc ruszasz od zaraz- odpowiedział ze zrozumieniem
-Mogę poprosić o chociaż pół godziny? - zapytałam. Kiwnął głową i odszedł w stronę namiotu obrad.                    Na ziemi zauważyłam kamień idealnie gładki, mieszczący się w dłoni. Skupiłam się na nim i zaczęłam rzucać na niego zaklęcie; czułam jak przez opuszki moich palców ucieka magia-uwielbiam to uczucie. Czar był stosunkowo prosty, więc nie zajął mi wiele czasu.Następnie ruszyłam za Chejronem, układając sobie w głowie co powinnam powiedzieć do zebranych.
- Spokojnie... uda mi się -  mruknęłam sama do siebie i pewnym krokiem weszłam do pomieszczenia,  w którym prowadzone były obrady- Przepraszam, że przeszkadzam, aczkolwiek muszę coś oznajmić- powiedziałam tak, aby mój głos przebił się przez głosy półbogów. Osiągnęłam zamierzony efekt, wszyscy zebrani spojrzeli na mnie:
- Bogowie powierzyli mi ważną misję. . . w  związku z tym nie będę mogła prowadzić obrad; zastąpi mnie Córka Apolla: Ann. Zarządzam piętnastominutową przerwę.- powiedziałam stanowczym głosem, a herosi powoli zaczęli zmierzać do wyjścia. W pomieszczeniu zostali tylko: William, Reyna, Nico i Ann.
- Co to ma do cholery znaczyć ?!-podniesionym głosem zapytała Córka Apolla
- To co przed chwilą powiedziałam- odparłam- wyruszam na misję za kilkanaście minut.
- Chcesz mnie teraz zostawić ?! - ciągle wkurzona półbogini próbowała zabić mnie wzrokiem.
- To nie zależało ode mnie! -kłamałam; ostatnio co raz częściej ją okłamuję i czuję się z tym coraz gorzej. - Przepraszam, nie chciałam, żeby tak wyszło- powiedziałam przyciszonym głosem. Przez chwilę zapadła niezręczna cisza, a z twarzy mojej przyjaciółki znikał grymas gniewu. Chwilę później przytuliła mnie:
- Przepraszam nie chciałam, tak zareagować- odsunęła się ode mnie- tak właściwie to na czym polega ta misja?
-Muszę przeszkolić Wielką Siódemkę w dziedzinie magi- Wszyscy moi znajomi wytrzeszczyli oczy z niedowierzania; . . .znów zapadła niezręczna chwila ciszy. . .
- Gratuluję- wypalił William i . . . przytulił mnie . . . to był najlepszy przytulas w moim życiu.Tak bardzo różnił się od przyjacielskiego przytulenia mnie przez Ann. On miał takie silne ramiona . . . i . . . był taki ciepły, pachniał czymś takim, co kojarzyło mi się z marzeniami. . . Na początku moje ciało stało sparaliżowane, ale po chwili też go przytuliłam, a później szybko się od niego odsunęłam. Czułam, że moje policzki płoną, a wszyscy do o koła patrzą to na mnie to na Williama. Chcąc zmienić temat, przypomniałam sobie o kamieniu, który ciągle trzymałam w dłoni. :
- To dla ciebie- powiedziałam podając go mojej zielonookiej przyjaciółce
-Kamień? - zapytała naiwnie, a przecież dokładnie wiedziała, że to co jej daję nigdy nie jest tym na co wygląda.
- Taaa. . .  to kamień, który otworzy portal do miejsca, w którym będę aktualnie się znjdować.
- Ale czadowe. . . - usłyszałam jak zwykle niezbyt inteligentny komentarz Nic'a.
- Jak go aktywować? -zapytała Ann
- Musisz nakreślić krąg na ziemi, pamiętaj im większy krąg tym większy portal.- instruowałam.
Blondwłosa dziewczyna ze zrozumieniem kiwnęła głową.
- No to . . . do zobaczenia! - powiedziałam i przytuliłam Córkę Apolla, następnie skierowałam się w stronę moich rzeczy zostawionych w drugiej części namiotu.
Nie miałam ich zbyt wiele, tylko torba na ramię, miecz i pierścionek, który już znajdował się na moim palcu; zapomniałam jedynie dodać iż torba była zaczarowana tzn. "bez dna". Zawieszając torbę na ramię poczułam, że czegoś zapomniałam . . . ale o co chodzi ? ? ? Chwila zawieszenia systemu . . . Wiem! Księga od mamy! Tylko gdzie ona się zapodziała? Rzuciłam okiem na całe pomieszczenie, ale nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Jednak, dla czarownicy nie jest to problemem; rozłożyłam dłonie,zamknęłam oczy, skupiłam się na księdze i wypowiedziałam odpowiednią formułę; gdy otworzyłam oczy w rękach trzymałam opasły, stary tom. Schowałam go do torby i czym prędzej pobiegłam na zewnątrz. Gdy znalazłam się na otwartym terenie, zobaczyłam przepiękny widok.
                       Słońce chowało się za linią niekończącej się wody, a ostatnie promienie oświetlały cały Obóz Herosów. Woda przybrała lekko różowy kolor. To był cudowny widok. Gdzieś głęboko w sobie postanowiłam, że te wspomnienie zostanie ze mną na zawsze. Gdy napawałam się przepięknym widokiem, ktoś do mnie podszedł; To był Nico. . .
-Przepiękny widok -zaczęłam
-Mam prośbę . . .- nie ma co jest do bólu szczery- mogłabyś stworzyć dla mnie jeszcze jeden taki kamień?
-Dlaczego miałabym to zrobić?- zapytałam
-Dlatego . . .- zbliżył się do mnie, objął w tali, zbliżył swoją twarz do mojej i . . . pocałował mnie. Moje serce biło jak szalone. Nie wiele nad tym myśląc oddałam pocałunek. Poczułam, że kocham jego czarną czuprynę i magnetyczne oczy, ale coś we mnie trąbiło na alarm. Wysunęłam się z objęć Syna Hadesa.
- Coś nie tak? - zapytał.
Moje serce ciągle chciało wyrwać się z mojej klatki piersiowej, jednak w głowie działo się już zupełnie coś innego. Nie mogłam poukładać moich uczuć, z jednej strony chciałam żeby ten pocałunek trwał wieczność z drugiej zaś nie chciałam dać się wykorzystać. Zdołałam jedynie sklecić:
- Ja... tak nie mogę . . . - rozejrzałam się do o koła w celu znalezienia kamienia . . . jest! Podniosłam go i szybko zaczarowałam. Podałam go Nic'u :
- Działa tylko raz- ostrzegłam i teleportowałam się w ustronne miejsce, którym okazało się przytulne wnętrze pokoju; po chwili ujrzałam Chejrona stojącego tuż obok mnie.
-Jestem gotowa- zameldowałam. Ale tak naprawdę wcale nie byłam gotowa.
-Tu masz dokładne pomiary aktualnego miejsca pobytu Wielkiej Siódemki- podał mi kartkę, na której napisane były 2 cyfry- długość i szerokość geograficzna. A więc,witaj przygodo, żegnaj Obozie. Położyłam dłoń na cyfrach, zamknęłam oczy i teleportowałam się . . .





Tadadadam! I oto jest! Rozdział XI ! Dopiero w lipcu, ale jest! Nawet nie wiecie jak bardzo jestem z siebie dumna :) Jak wam się podoba ten rozdział? Czekam na wasze opinie w komentarzach !

~LoLa
& Obóz Pół-krwi (https://www.facebook.com/dzieci.pol.krwi?fref=ts )





piątek, 24 kwietnia 2015

Rozdział X " Rozejm ? "

                 


                                                    Z DEDYKIEM DLA RADOSNEJ :*




                      Zwinęliśmy nasz obóz i ruszyliśmy w drogę. Ciągle próbowałam wymyślić jak przekonamy tych wszystkich półbogów na Long Island do rozejmu. Mieliśmy Atenę Partenos, byłą Pretorkę Rzymian, pokręconego Syna Hadesa, najmilszą i najbardziej przyjacielską dziewczynę na Ziemi- Anę; oraz mnie- półboga i wiedźmę razem. Tak dziwny skład nie wróży nic dobrego. Ach i jeszcze William; Rzymianin, przywódca oddziału, który zaatakował nas zeszłej nocy wraz ze swoimi kompanami.
- To już niedaleko- powiedział, lekko zdyszany- Za tym wzgórzem jest Obóz Herosów.
Wszyscy się zatrzymaliśmy.
-Gotowi? - zapytałam.Wszyscy kiwnęli głowami. Wyjęłam Atenę Partenos z kieszeni i zwiększyłam ją do normalnych rozmiarów. Posąg bogini był od nas 8-krotnie większy i bił tak potężną energią, że rzymianie na pewno wiedzą o naszej obecności. Zgodnie z planem stanęliśmy w szyku bojowym, otaczając rzeźbę. Ana napięła łuk, Reyna, Will i jego towarzysze wyciągnęli miecze. Nico stał przed Ateną będąc przygotowany na użycie swoich mrocznych mocy. Ja stanęłam na czele. Nie wyciągnęłam żadnej broni. Posłałam moim towarzyszom nieme pytanie: " Na 100% gotowi ? ". Znowu kiwnięcie głowami. Wzięłam głęboki oddech. . . i teleportowałam nas .. .
                   Otworzyłam oczy. Wszyscy staliśmy na środku pola bitwy. Po lewej i po prawej stronie stali herosi, od ich zbrój odbijały się promienie słońca. Legiony Rzymian zaczęły poruszać się niespokojnie, a półbogowie greccy szemrali między sobą. Zza szeregów wyszła dobrze zbudowana dziewczyna w pełnej zbroi:
- Kim i po kogo stronie jesteście ?
- Jesteśmy z ofertą pokojową.- oznajmiłam- Jeżeli pozwolicie rozstawię namiot do obrad.
-Jaką mamy pewność, że nie jesteście za Obozem Jupiter?
-Nie macie żadnej, ale chyba wszyscy muszą zaryzykować. A poza tym mamy starożytną Atenę Partenos w ramach zawarcia pokoju.- próbowałam zachować zimną krew.
- Co robi z wami William i jego podwładni?- Zapytał jakiś chłopak ze strony Rzymian
-Przemyśleliśmy wszystko i wybraliśmy najlepszą opcję ze wszystkich, nie chcemy wojny pomiędzy półbogami. . . Oferta rozejmu jest najlepszym rozwiązaniem.- Przejął pałeczkę William
- ZDRAJCA !!!- ktoś krzyknął.
- ZDRAJCA, ZDRAJCA, ZDRAJCA !!! - legiony zaczęły skandować
- Ale wy nic nie rozumiecie. . .- zaczął mówić William, ale jego głos nie miał szans przebić się przez krzyk 200 nastolatków.  Nic nie szło po naszej myśli. Dłonie zacisnęłam w pięści, były mokre od potu. . . Wzięłam kilka głębokich wdechów, spojrzałam na swoich towarzyszów, potem na Greków i Rzymian. Zdenerwowałam się, a te uczucie przerodziło się w gniew. Obóz Jupiter ciągle krzyczał. Grecy poruszyli się niespokojnie. Ostatni głęboki oddech. . . :
- CIIIIISZAAA !!!!!!!- wrzasnęłam z całych sił, a mój głos był wielokrotnie wzmożony przez magię.
Usłyszałam trzask szyb. Na polanie zaległa głucha cisza . . . Nikt nie odważył się odezwać. . . Wiele oczu było utkwionych we mnie.
- Jak już wspominałam jesteśmy z ofertą pokojową- podjęłam ponowną próbę przekonania półbogów- Nazywam się Lola Jackson i jestem córką Posejdona.- Przez tłum nastolatków przetoczyły się ciche szmery.
- Siostra Jacksona?- usłyszałam pojedyncze pytanie, wszyscy zaczęli szemrać, zadawać nieme pytania, patrzeć na mnie jako wybawienie, wroga, podejrzenie. . .
- Udowodnij! -krzyknął ktoś
Uśmiechnęłam się. Uwielbiam wyzwania, te akurat było banalne, ale to zawsze coś. Postanowiłam podrażnić się z "publicznością":
- Nie muszę niczego udowadniać. Jestem tu tylko po to, aby zawrzeć rozejm pomiędzy oba bardzo ważnymi Obozami.
- Udowodnij, że jesteś półbogiem, córką Posejdona! -krzyknęła dziewczyna ze strony Greków
- Neptuna! - powiedział chłopak ze strony Rzymu
- Jeżeli zgodzicie się na negocjacje pokojowe na naszych zasadach, mogę zaprezentować moje moce.
Na polanie zaległa cisza. Potem, cisza przerodziła się w szmery, a szmery w otwarte negocjacje. Odwróciłam się w stronę moich towarzyszów. Ann była skupiona na twarzach rozmawiających półbogów. William uśmiechnął się do mnie, uniosłam kąciki ust lekko do góry. Popatrzyłam w jego oczy chcąc odczytać jego przeszłość. Zobaczyłam małe dziecko wychowane przez rodziców, a później oddane w służbę. W legionie IV zasłynął dzięki bohaterskim czynom w bitwach. Uzyskał stopień dowódcy Legionu. . . Dopiero teraz zauważyłam, że on też patrzy mi w oczy, ale nie tak jak ja, patrzył na mnie jako wyzwanie, jako kogoś więcej, niż on jest dla mnie. Przecież mógł pomyśleć, że ja patrzę tak na niego, bo odwzajemniam uczucia. . . . Odwróciłam wzrok, nie chciałam się z nikim związywać. Nie w tej sytuacji.
                  W tłumie Greków zobaczyłam centaura z kołczanem i strzałami na plecach, dziewczyna, która stała naprzeciwko niego, zacięcie do niego mówiła wskazując na Atenę Partenos i na mnie. Pół-człowiek pół-koń, spojrzał mi prosto w oczy jakby chciał mnie przejrzeć na wylot, jednak zablokowałam to spojrzenie i zgromiłam go wzrokiem. Centaur potrząsnął zadem i zaczął iść w moim kierunku, nastolatka, która ciągle mówiła do pół-konia zrobiła zirytowaną minę, ale pobiegła za nim. Obróciłam się w stronę nadchodzących. 50 metrów . . . 30 . . . 10, 9 . .5, 4, 3, 2 :
- Lola Jackson ?- zapytał
- Owszem. Z kim mam przyjemność ?- odpowiedziałam wyciągając dłoń do centaura
- Chejron.
- Syn Kronosa ?- zapytałam z ciekawości
- Tak- odparł- bogowie mają dla ciebie zadanie młoda damo, możemy o tym porozmawiać ?
-Nie w tej chwili. Czy jesteście skłonni zawrzeć rozejm ?
-Tak - wtrąciła dziewczyna, a następnie zadała nieme pytanie Centaurowi- Ale nie ze względu na jakieś durne pokazy fontann z wody, chcemy. . . nie ważne jesteśmy za pokojem .
- Dobrze, dziękuję, ta rzeźba jest dla was, w ramach prezentu- powiedziałam oficjalnym tonem
Odwróciłam się w stronę Rzymian:
- Czy ktokolwiek z was rozważa rozmowy pokojowe ?
Z szeregu wyszło 4 nastolatków w zbrojach:
- Możemy rozmawiać o pokoju, zobaczymy jakie będziemy mieli korzyści.
Głośno wypuściłam powietrze z płuc. Ucieszyłam się, ale starałam się zachować niewzruszoną twarz.
Gestem ręki przywołałam Chejrona i dziewczynę, która z nim  była. Gdy wszyscy się zbliżyli zaczęłam omawiać plan w jaki sposób miałyby odbywać się rozmowy pokojowe:
- Rozmowy będzie prowadzić Ann- wskazałam dłonią na blondynkę- oraz ja. Za chwilkę rozstawię namiot do obrad. Wejdą tak osoby wybrane przez ogólną społeczność, po każdej ze stron musi być 8 uczestników. Zakaz wstępu dla każdego rodzaju potworów i sługusów Gai. Zgadzacie się na takie warunki?
Wszyscy zgodnie kiwali głowami. Dzięki bogom.
- Jak długo zajmie rozstawianie namiotu? - zapytała jedna z Obozu Jupiter
-Ach zapomniałabym wspomnieć, mam nadzieję, że to w niczym nie przeszkadza. Jestem czarownicą.
-Kim?- zapytała jedna z półbogiń
-Czarownicą.- uśmiechnęłam się lekko
-Hahaha, zabawne, a teraz bierzmy się za rozstawianie tego namiotu.- Powiedział Rzymianin
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Niedowiarek? To mu udowodnię.
- Jak masz na imię, kochany ?- zaczęłam tworzyć iluzję wokół niego; chłopak widział wszystko w jak najlepszym porządku. Ziemia na miejscu, jego koledzy tak samo, a w rzeczywistości powoli wzbijaliśmy się w powietrze.
-Caleb.
Zaczęłam machać rzęsami, wypięłam biust do przodu.
-Zatem nie wierzysz, że istotnie jestem czarownicą ?
- Nie - odpowiedział
-A masz lęk wysokości, mój miły? - Caleb zrobił dziwną minę i spojrzał na swoje stopy. W tym samym momencie usunęłam iluzję. Nastolatek pisnął jak malutka dziewczynka, zaczął machać nogami w powietrzu. Znajdowaliśmy się 20 metrów nad ziemią. Herosi wydawali się o wiele mniejsi, niż w rzeczywistości. -A teraz wierzysz ?
-Tak! -powiedział głosem o wiele wyższym niż powinien. Uśmiechnęłam się szeroko. - Opuść mnie na dół!
-Skoro tak bardzo chcesz . . . - teatralnie pstryknęłam palcami, a Caleb zaczął spadać z zawrotną prędkością. Gdy znalazł się metr nad ziemią, zatrzymałam jego ciało w powietrzu i powoli opuściłam na ziemię. Sama teleportowałam się na dół. Teraz już chyba wszyscy wierzyli. Podałam dłoń dla Caleba ,ale nie przyjął jej. W sumie nie dziwię mu się, musiał się okropnie przerazić. Złapałam go za rękę i podniosłam z ziemi. Przesłałam w jego ciał mały magiczny impuls, który usunął objawy strachu i roztrzęsienia. Chłopak popatrzył mi prosto w oczy.
-Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać- powiedziałam, choć nie wiem czy to powinno właśnie tal zabrzmieć. Odwróciłam się na pięcie do reszty.
- Il e zajmie wam wyłonienie 8 uczestników obrad? -zapytałam, a oni patrzyli na mnie jak na jakieś cudo. Dziewczyna, stojąca koło Chejrona otrząsnęła się z otumanienia :
- Nam wystarczy 15 minut
- Nam też - powiedział jakiś Rzymianin
-A więc za 15 minut w namiocie- ustaliłam
Każda z grup rozeszła się w swoją stronę, a ja zaczęłam rozstawiać namiot.






Tadadadam!!!!! Jest nowy rozdział jej!!!!! Hu planuję wartką zmianę akcji, ale bez spojlerów :D
Nie wiem kiedy pojawi sie następny rozdiał, ale kiedyś na pewno to nastąpi xD
Ten rozdiał powstał dzięki Radosnej :D więc dla niej jest dedyk. . . Jak myślicie co stanie się z Lolą i Aną ??? może podrzucicie mi jakieś fajne pomysły :D
Pozdro
~LoLa





                 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział IX "Kim jesteś? "

                      Z dedykacją dla Clary Di Angelo
                                                 Szalonej Cherry
                                                 Radosnej:*
                                                 Kathy Catelyn


                        Zbliżała się już północ. Z czerwonymi, podkrążonymi oczami zmierzałam w stronę kuchni. Słyszałam mój jeszcze niewyrównany oddech i pojękiwanie z oddali. Zacisnęłam powieki. Nie chciałam o tym pamiętać, to było . . . głupie, żałosne. . . ja. . . ja mogłam go zabić!!!. . .Doczłapałam do kuchni, po 5 minutach intensywnych poszukiwań wszystkiego co nadawało się do jedzenia, miałam przed sobą: chipsy, żelki, chińszczyznę, kilka owoców, pizzę, popcorn do mikrofali, babeczki, kisiel, płatki, mleko, kawę, szarlotkę, lody, kanapki z indykiem, tony czekolady i cukierków. Usmażyłam frytki, zrobiłam tosty i gofry. Tak właśnie rozpoczęłam moją ucztę. . .

                       Na stole zostały dwa kawałki pizzy i żelki. Nie czułam już głodu,ale nie byłam też najedzona do syta. Umywszy zęby, poszłam do pomieszczenia, gdzie leżał On.W progu zauważyłam, że nie był w najlepszej kondycji, ale wyglądał lepiej. Poczułam ukłucie w sercu, może nie powinnam tam wchodzić? Biłam się z myślami, dopóki nie napotkałam zimnego spojrzenia mojej przyjaciółki.

                       Wtedy przed oczami zobaczyłam moją dłoń dotykającą czyjegoś ramienia . . . nie, to nie była moja dłoń, to była Ann dotykająca mojego barku. Zobaczyłam samą siebie kilka godzin wcześniej. . . . Brutalnie zepchnęłam jej delikatne palce i na koniec warknęłam: "spierdalaj". Te przekleństwo odbiło się echem w mojej głowie.. . Wróciłam do rzeczywistości, Ann przeszywała mnie morderczym wzrokiem tak, że chciałam zapaść się pod ziemię. Jednak stawiłam czoła i wpatrywałam się w nią stanowczo. Po kilku chwilach odwróciła wzrok, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza, której nie otarła. To była dla mnie kara. . . Jej łzy. . . Czułam jak mój żołądek podchodzi do gardła, a wnętrzności mi się skręcają. Przełknęłam głośno ślinę, ale zachowałam kamienną twarz. Jak mogłam zrobić to własnej przyjaciółce ?!  Jak ?!

             Wyszłam z namiotu ,aby zaczerpnąć powietrza. Chciałam wszystko chłodno przemyśleć. Chciałam być twarda, nieugięta; czarownica nie potrzebuje przyjaciół, miłości. . . nikogo(!). Wmawiałam to sobie sekunda po sekundzie, ale mój mózg tego nie akceptował. To nie była prawda ! Każdy kogoś potrzebuje! Nawet ja. . . Po raz setny przypominałam sobie całe zdarzenie z przed kilku godzin. . . ale za każdym razem nie wiedziałam od kiedy wszystko zaczęło się psuć. Tak dużo się wydarzyło w ciągu jednego dnia. Rano walczyłam z gigantem i uratowałam Syna Hadesa, potem otrzymałam wiadomość oraz prezent od Malificent, następnie chciałam im to oznajmić i wszystko się zaczęło. . . Właśnie! Dostałam księgę oraz wynalazek Dedala, który miał zatrzymać Rzymian. O bogowie! Rzymianie! Oni zaraz tu będą! W mojej dłoni zmaterializowały się spiżowe kule, dokładnie 20. Skupiłam się na Ann i przekazałam wiadomość. Miałam nadzieję, że zdąży. Za pomocą magii teleportowałam kule do córki Apolla, a miecz wysłałam do mojego pokoju. Zamierzałam grać na czas. Wiedziałam dokładnie, że Rzymianie nienawidzą magii, wręcz się jej boją.

               Usłyszałam szmer. Cała zesztywniałam. Moim planem była improwizacja, gra na czas. Okazało się, że to tylko wiatr. Rozluźniłam się, ale cieszenie się tym uczuciem nie było mi dane. Jakaś dłoń zasłoniła mi usta i chwilę potem leżałam na ziemi bezbronna. Brutalnie odwrócono mnie w stronę atakujących.
- Kim jesteś i co tu robisz ?- zapytał wysoki brunet
- Mam tu obóz, ślepy jesteś ?! - otrzymał w odpowiedzi
Modliłam się  w duchu żeby Ann zaczęła ich unieruchamiać kulami. Uścisk rozluźnił się na tyle, że mogłam wstać. Jednak każdy mój ruch był lustrowany przez sporą grupkę nastolatków uzbrojonych po zęby.
- Kim jesteś i jak się nazywasz? - powtórzył pytanie chłopak. Nie zamierzałam kłamać.
- Lola Jackson. Córka Posejdona oraz wiedźma- powiedziałam mu to prosto w oczy.

KONIEC !!! Nie mam weny :( Te oto wypociny pisałam przez tydzień ! Dziękuję za komentarze pod ostatnim rozdziałem :D Następny rozdział postaram się dodać w weekend :)

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział VIII "Za dużo uczuć"

               Szkieletor rzucił się prosto na mnie. Uskoczyłam w bok.Myślałam na podkręconych obrotach. Nie do się go zabić,ale można spowolnić i zgubić. Wykonałam salto w tył i dotknęłam miejsce ,gdzie zazwyczaj znajduje się mój miecz, lecz nie znalazłam go tam .W tym samym momencie żądny mordu szkielet zamachnął się swoim orężem. Odchyliłam się, jednak poczułam stal rozcinającą moją skórę na policzku . Czułam jak wzbiera się we mnie gniew ,ale nie mogłam długo rozkoszować się tym uczuciem ,ponieważ Szkieletor płazem swojej broni podciął mi nogi tak, że upadłam  jak długa na ziemi .Oddychałam ciężko i przez chwilę widziałam sceny z mojej przeszłości i przyszłości np.ja bawiąca się na Olimpie jako mała dziewczynka, w sukni ślubnej ,a potem umierająca,to było niesamowite zupełnie jak w jakimś pierniczonym filmie !.... a  Mój Kat zbliżał się do mnie powolnym krokiem . . .                   
Gdybym widziała jego twarz, zapewne zobaczyłabym jego szyderczy uśmiech, ale mroczki przed oczami nie pozwalały mi na to. Mrugnęłam dwa razy, a ciemne plamy zniknęły. Gdy zorientowałam się w całej tej sytuacji żałowałam, że nie zemdlałam. 
Mój koniec zbliżał się nieubłaganie szybko. Moje ciało przeszył strach, czułam jak mnie paraliżuje. Moje mięśnie zwiotczały, nie mogłam się poruszyć. Słyszałam tylko przyśpieszone bicie mojego serca i głębokie wdechy i wydechy powietrza z płuc. Przez moją głowę przepłynęła zrozpaczona myśl: To nie może się tak skończyć! Po prostu nie może! Jednak moje ciało nie słuchało, było zbyt oszołomione, a wszystko działo się zbyt szybko.
Zamach mieczem, decydujący cios, który miał zakończyć mój żywot. . . . . Zamknęłam oczy... Nie chciałam tego widzieć. Nie chciałam krzyczeć. Chciałam odejść z godnością. . . 

Przez dłuższą chwilę nie usłyszałam nic, to było bardzo dziwne. Niepewnie uchyliłam powieki. . .To Ann zaczęła kontrolować umysł Szkieletora. W myślach podziękowałam bogom, a po policzku spłynęła mi pojedyncza łza, która zapiekła gdy wpłynęła do szramy na policzku. Znowu poczułam, że żyję. Po kilku próbach wstałam, ale nogi trzęsły mi się niczym galareta. Szybko rozejrzałam się do o koła. Zobaczyłam Ann, która klęczała, a pot spływał jej po twarzy. Reyna próbowała posiekać na kawałki Szkieletora, ale za każdym razem, gdy jej miecz dosięgał potwora nie robił mu żadnej krzywdy. Nico zaś stał ciągle w tym samym miejscu, w którym był na początku. Zebrałam tyle sił ile miałam, żeby krzyknąć:
-Nico! Rusz dupę !- Po chwili zdezorientowany wyjął miecz z pochwy i z krzykiem rzucił się na Szkieletora. Pomyślałam, że mógłby użyć swoich mocy, aby go odesłać z powrotem. Jednak on już zażarcie walczył ramie w ramię z Reyną przeciwko potworowi. Zamknęłam oczy i pozwoliłam, aby moje uczucia wzięły górę. Poczułam coś, czego się nie spodziewałam: gniew. Czysty, idealny, tak bardzo pociągający gniew. Znów poczułam, że jestem naprawdę potężnym herosem i czarownicą. Magia jest czymś, bez czego nie potrafiłabym żyć. Ona mnie wypełnia, to ona jest mną, a ja jestem nią. Poczułam ciepło rozchodzące się od serca do wszystkich zakamarków mojego ciała. Otworzyłam oczy i krzyknęłam podwojonym głosem:
-DOŚĆ TEGO!!!
Reyna zaprzestała walki, Ann przestała kontrolować umysł Szkieletora, Nico zaś ciągle próbował posiekać go na kawałki. Nie przejęłam się tym zbytnio, mocnym krokiem szłam w stronę walczących. Chciałam zmiażdżyć potwora, więc wyciągnęłam rękę do przodu i zacisnęłam dłoń. Mój wróg natychmiast zaczął się uginać, a jego kości zaczęły się łamać. Słychać było tylko trzask łamiących się kości i przeraźliwy krzyk wypełniający noc. Nico stał przed resztkami kościotrupa.
 Mój gniew ciągle nie miał końca, czułam się jak po wstrzyknięciu adrenainy. Za pomocą magii przesunęłam syna Hadesa ,tak że uderzył o ścianę. Mój wróg zaczął się odradzać na nowo, a ja czekałam dopóki nie staną przedemną. Wtedy otworzyłam przednim przepaść, która prowadziła prosto do Tartaru. Grunt pod jego stopami zaczął się powoli osuwać. A ja uśmiechnęłam się do niego. Z rozkoszą patrzyłam jak nieudolnie próbuje wydostać się na ziemię, a potem jak spada. Patrzyłam tak dopóki, nie zniknął. Następnie zamknęłam otchłań. 
Spodziewałam się, że gniew minie, ale jego źródło nie było w Szkieletorze, tylko w tym kto go stworzył. Nico podniósł się ciężko. Patrząc na niego czułam wiele emocji, lecz przeważał gniew. Bez skrupułów podeszłam do jeszcze ciężko oddychającego chłopaka i walnęłam go z całej siły prawym sierpowym w twarz. Z zadowoleniem usłyszałam głośnie chrupnięcie. Syn Hadesa zatoczył się do tyłu, a po jego twarzy zaczęła spływać krew, a jego nos wygięty był pod dość dziwnym kątem.
- CO TY DEBILU SOBIE WYOBRAŻASZ ?!!!!- wrzasnęłam i walnęłam go z całej siły w podbrzusze.  Nico zgiął się wpół , zatoczył do tyłu i jękną z bólu. Rozkoszowałam się tym widokiem. Ktoś złapał mnie za ramię, ale odrzuciłam je i rzuciłam:
-Pierdol się- chciałam już wyjść. Przechodząc koło idioty, kopnęłam go. Ostatnim co widziałam zanim wyszłam, to że Ana jest zdenerwowana i razem z Reyną klęczą koło Nico. Najpierw szybkim krokiem, potem biegiem zmierzałam do mojego pokoju. Chciało mi się płakać, ale nie mogłam. Rzuciłam się na łóżko, wzięłam poduszkę, przyłożyłam ją do twarzy i zaczęłam krzyczeć. Z moich ust wydobywał się stłumiony głos, który po godzinie zamienił się w słaby szloch. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy, nie mogłam złapać oddechu, dławiłam się tym całym żalem. Miałam nadzieję, że umrę, utonę we własnych łzach. . . . . 

Tadadam !!! Jest :) jak wam się podoba? jest nieco inny od poprzednich, jednak mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Chciałam przeprosić za to, że od 5 miesięcy nie było żadnych wpisów. :(
Pozdrawiam :D (piszcie co sądzicie w komach )
~LoLa



Kilka zmian ;)

               Jak widzicie zmieniłam wygląd swojego bloga :) . Mam nadzieję, że na lepsze. W zakładce SPAM proszę o umieszczenie linków do swoich blogów, a także krótkiego opisu zachęcającego do przeczytania (NA PEWNO ZAJRZĘ) . Chciałabym promować blogi, które mi się podobają. Będę je polecać w rozdziałach, a najlepsze dodam do zakładki "Moje Ulubione Blogi ". Uważam że ten pomysł przypadnie wam do gustu.
              Następną propozycją są dedykacje. Dedykować będę dla osób, które wiernie czytają, komentują, w ten oto sposób spróbuję podziękować wam za wszystko.
              Jeżeli będziecie mieli jakieś pytania odnośnie tekstu, zadawajcie je w komentarzach. Postaram się na nie odpowiedzieć. I to chyba tyle z ogłoszeń parafialnych.
~LoLa

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Liebster Blog Avard

Zostałam nominowana poprzez Breeze do Liebster Blog Avard. Wielkie dzięki :D
Zasady:Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób i informujesz ich o tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować tego bloga, który Cię nominował. 
 Oto pytania które otrzymałam :D  :
Pytania
1. Od kiedy piszesz bloga?
2. Dlaczego piszesz bloga?
3. Co daje Ci pisanie?
4. Jaki jest Twój ulubiony książkowy bohater?
5. Jakiej muzyki słuchasz?
6. Jaki jest Twój ulubiony film?
7.  Co najbardziej lubisz w swoim blogu?
8. Co jest Twoją największą zaletą, a co największą wadą?
9. Jakie cechy powinna posiadać dobra książka?
10. Gdyby można było żyć w świecie z książki to bo byś wybrał/a?
11. Czym się interesujesz ?

Odpowiedzi :

1. Od kiedy piszesz bloga?
Bloga piszę od czerwca tego roku :D

2. Dlaczego piszesz bloga?
Po przeczytaniu ogromu książek, w mojej wyobraźni zaczęły tworzyć się historie, wybrałam jedną z nich i dawałam jej ciąg dalszy. Po wielu namowach siostry napisałam pierwszy rozdział tego oto bloga. Kontynuowałam go ponieważ zachęcali mnie do tego czytelnicy. Historie, które tworzę są dla mnie drugim życiem, istnieję w nich naprawdę, są częścią mnie. Czasami zasiedzę się w nich za długo i ktoś sprowadza mnie na ziemię. Kocham Obóz Półkrwi oraz moje przybrane rodzeństwo. Bycie herosem nie jest lekką sprawą, ale ja także nie lubię prostych rozwiązań.
.  
3. Co daje Ci pisanie?
Pianie daje mi ogromną radość z życia. Cieszę się że mogę dzielić się opowiadaniami z innymi. Spotykam się naprawdę z różnymi osobami, jeśli przyjrzę się któremuś bliżej wszystkich łączy to samo: Wyobraźnia. Czasami zdarza mi się ściągnąć kogoś na ziemię, chociaż może gadam tak nudno, że ludzie po prostu odpływają xD. 

4. Jaki jest Twój ulubiony książkowy bohater?
Moim ulubionym książkowym bohaterem jest min. Luke Castellan, ponieważ był on bardzo pogodnym herosem. Przeżył za wiele w swoim życiu. Popełniał błędy jak każdy z nas, jednak te błędy niosły o wiele większe konsekwencje. Próbował od nich uciec jednak wtedy nie znalazł w nikim wsparcia. W ostatnich chwilach swojego życia postanowił wszystko naprawić.... i udało mu się to.

5. Jakiej muzyki słuchasz?
Słucham wiele rodzajów muzyki, tempo czy rytm zależą od mojego nastroju. Gram na gitarze i flecie, choć nie jestem uzdolniona muzycznie ;) Nienawidzę Disco Polo -.-'

6. Jaki jest Twój ulubiony film?
Lubię filmy choć nie mam ulubionego. Do bardziej udanych należą:
- "W pierścieniu ognia "
-"Piraci z Karaibów"
-"Avengers"
-"Thor Mroczny świat"
-cała seria filmów "Harry Potter"
-" Czarownica"
i to chyba tyle :D

7.  Co najbardziej lubisz w swoim blogu?
Hymmmm....chyba to że mogę zabrać czytelników do świata mojej wyobraźni i przeżywać razem z nimi  wzloty czy upadki bohaterów. Czuję się bardzo szczęśliwa gdy ludzie komentują posty pozytywnie czy negatywnie (staram się poprawiać ;)jeżeli są jakieś błędy, aczkolwiek hejterzy nie pomagają )

8. Co jest Twoją największą zaletą, a co największą wadą?
Uważam że moją największą zaletą jest moja wyobraźnia i otwartość. Wady, wady ,wady wady trochę ich sporo jednak myślę że największą z nich jest gadatliwość,a zaraz potem pyskatość i złośliwość xD

9. Jakie cechy powinna posiadać dobra książka?
Uważam, że naprawdę dobra książka powinna posiadać nietypowych bohaterów. Powinna doprowadzać do łez oraz do tarzania się ze śmiechu. Myślę także że książka to nie książka jeżeli nie posiada chodźby malutkiego wątka miłosnego :*

10. Gdyby można było żyć w świecie z książki to bo byś wybrał/a?
Zadałaś mi bardzo trudne pytanie .... Uwielbiam książki S.Collins choć w tym świecie nie chciałabym się znaleźć. Może Hogwart ??? Narnia??? Po przedyskutowaniu tego z moim Alter Ego wybieram świat mitów oraz bóstw greckich. Wydaje mi się że każdy pisarz nawet amator chce znaleźć się w miejscu, które sam wymyślił.  Uwielbiam magię właśnie dlatego Lola jest wiedźmą.Dlatego też wybieram Obóz Herosów, a jako odpowiednik mnie Lolę Jackson.

11. Czym się interesujesz?
Lubię uprawiać sport :pływanie, koszykówka, lekka atletyka.  Ubóstwiam dobre książki i ciepłą kawkę ;). Nałogowo oglądam filmy i chodzę do kina. Uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi. Słuchanie muzyki też jest mile widziane. Jeżdżę konno chociaż nie jestem psyhofanką xD. Mimo tak wielu zainteresowań jestem ogromniastym leniem i bałaganiarą



Wielkie dzięki za nominację :D


 Ja także nominuję :
1.http://szaloneopwiadaniaszalonejcherryxd.blogspot.com/
2.http://syn-nieba.blogspot.com/
3.http://marlentomlinson-hazz.blogspot.com/
4.http://potomkowieherosow.blogspot.com/
5.http://not-a-demigod.blogspot.com/
6.http://ceira-nightshade-story.blogspot.com/
7.http://percyjackson-i-annabeth-chase-forever.blogspot.com/
8.http://corka-milosci.blogspot.com/
9.http://drugie-zycie-bianci.blogspot.com/
10.http://przygodyprzedobozem.blogspot.com/
11.http://kwartet-herosek.blogspot.com/



Pytania które zadaję :
1. Dlaczego piszesz bloga?
2.Co najbardziej Cię w tym motywuje?
3.Jaka wada według Ciebie jest najgorsza?
4. Jak założyłeś/łaś swojego bloga, czy jest z tym związana jakaś historia?
5.Jak długo piszesz bloga?
6. Jakie książki najbardziej lubisz?
7.Kto jest twoim ulubionym bohaterem?
8.Co jest twoją największą wadą i zaletą?
9.Jakie filmy oglądasz?
10.Jakie cechy powinna mieć dobra książka?
11. Jak oceniasz mojego bloga ??





wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział VII "- No to, zluzuj bokserki- powiedziałam ironicznie wywracając oczami "

               Przepraszam wszystkich moich czytelników  za to, że rozdział nie pojawiał się tak długo . BRAK MI WENY :( Ale z wielkimi bólami jest !!!! Rozdział VII Moim zdaniem nie należy do najlepsiejszych :c

                                                  Rozdział dedykuję dla Szalonej Cherry ;)
              Wybiegłam z pokoju, wciąż wciskając na siebie szorty.Wpadłam do pokoju Any i zaczęłam ją szturchać :
-Hej! Ty, blondyna obudź się !- żadnej reakcji ....,więc krzyknęłam z całych sił -RZYMIANIE ATAKUJĄ!!
Wiem, nie było to zbyt inteligentne, aczkolwiek zadziałało. Moja zielonooka przyjaciółka zapytała sennie:
-Co się stało?
-Gówno się stało- odpowiedziałam lekko poirytowana
W tym samym momencie do pokoju wpadli Reyna i Nico z mieczami .
-Gdzie? Co?-zapytał zdezorientowany chłopak
-Zaraz zaatakują nas rzymianie- powiedziała Ana tak jakby potrójnym głosem, a jej oczy płonęły zielonym ogniem.Wzrok miała  utkwiony kilku nieistniejących punktach. Blondynka zamarła w bezruchu z rozczochranymi włosami .Wyglądało to ..... oryginalnie
-O czym ona mówi ?- Reyna zapytała i podeszła bliżej do córki  Apolla
-Nie dotykaj jej !-prawie krzyknęłam-ona ma wizję .... wizję przyszłości.
Niebieskooka dziewczyna z brązowymi włosami zatrzymała dłoń tuż przed ramieniem mojej przyjaciółki. Kilka sekund potem, Ana ocknęła się z transu:
-Musimy się bronić -powiedziała poważnie
-Przed czym ?- zapytał ten głupek Nico
-Przed rzymianami - odpowiedziałyśmy wszystkie jednocześnie zrezygnowanym tonem
-Czemu?- następne, choć bardziej sensowne pytanie
Opowiedziałam im o moim spotkaniu z matką podczas snu. Ich miny nie wyrażały żadnych emocji .Syn Hadesa oraz wnuczka Afrodyty utkwili spojrzenia Reynie. Musiałam zrobić baardzo głupią minę ,ponieważ Nico wybuchnął śmiechem, a Ana nieudolnie próbowała stłumić chichot. Brunetka lekko się do mnie uśmiechnęła i patrzyła ze zdziwieniem na potomka Hadesa, jak gdyby szeroki uśmiech na jego twarzy był bardzo rzadkim wręcz nie istniejącym widokiem. Następnie Renn(bo tak zaczęłam ją nazywać ) ponownie utkwiła we mnie swoje niebieskie oczy.
-Byłam Pretorką Obozu Jupiter-powiedziała smutno
-Czemu byłaś? -czułam, że nie powinnam zadawać tego pytania,a w oczach Reyny widziałam jedynie żal,gniew oraz dumę
-Przekroczyłam granicę światów starożytnych,aby pomóc przyjaciołom. Co w Rzymie pozbawia mnie wszystkich stanowisk, przywilejów ... ogólnie, teraz jestem wrogiem,wygnańcem- powiedziała to ciągle patrząc mi prosto w oczy . Poczułam że wzbiera się we mnie gniew.Jak oni to sobie wyobrażają ?! Wygnać za to ,że pomagała ?!
                  Renn patrzyła na mnie ze zdziwieniem i nutką przerażenia. Dopiero teraz zauważyłam, że moje włosy płoną (przypomnienie :moje włosy płoną Wiecznym Płomieniem, gdy denerwuję się (one się nie spalają)) Spróbowałam ochłonąć . . . . Po chwili wszystko wróciło do normy. Syn Hadesa patrzył na mnie z rozdziawioną buzią.
-Zamknij usta ,bo jeszcze ci tam mucha wleci-powiedziałam,a chłopak jak gdyby dopiero to zauważył.Zamknął buzię i lekko się zawstydził-Więc jaki jest plan działania ?-kontynuowałam -Atakujemy czy bronimy?
-Bronimy-powiedziała Rzymianka-,ale tak aby nie zrobić im krzywdy.
Odezwałam się pierwsza :
-Chyba mam coś idealnego- pomyślałam o kulach, które otrzymałam od matki ,a one zmaterializowały się w moich dłoniach -Są to spiżowe kule, wynalazek . . .
-No i co z tego ?-wciął mi się w zdanie Nico
-Gówno z tego -odparłam-A więc kontynuując jest to wynalazek geniusza Dedala. Gdy spiżowa kulka  uderzy w ofiarę owija ją i w ten sposób unieszkodliwia -wszystko to powiedziałam na jednym wydechu, aby nikt mi nie przeszkodził- pojawia się tu jednak problem,a mianowicie jest ich tylko 20.
-Tylko ?-zapytał zdumiony Nico
Bogowie, nawet nie wiecie jak on bardzo mnie irytował!
-Tylko ?- powtórzyłam ironicznie słowa syna Hadesa-Może od urodzenia już tak tępo myślisz ?-W pięknych magnetycznych oczach (co? pomyślałam pięknych ?! COFAM TO )chłopaka widziałam wzbierający się gniew,jednak nie zamierzałam na tym zaprzestać-Malutki Nico nic nie ogarnia? -zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy. W odpowiedzi potomek Pana Podziemi zacisną palce na swoim mieczu.
-Zluzuj majty -rzuciłam
-Noszę bokserki -warknął
-No to zluzuj bokserki-powiedziałam ironicznie wywracając oczami
Dopiero teraz zauważyłam, że stoję niebezpiecznie blisko Nica ,a nasze twarze dzielą centymetry. Świdrował mnie wzrokiem ,a ja na chwilę zatopiłam się w jego oczach - płonęły gniewem ,przybrały dziwny mroczny odcień . Odskoczyłam jak oparzona , gdy wokół mnie zebrała się gęsta, ciemna mgła. Kiedy opadła  przedemną stał szkieletor. Cóż powstał specjalnie po to, aby mnie zgładzić .Skąd to wiem ? Miał na szyi zawieszony mały biały kieł,co oznaczało,że powstał z zęba smoka ,a oni mają tylko jeden cel: ZABIJAĆ.
Szkieletor rzucił się prosto na mnie. Uskoczyłam w bok.Myślałam na podkręconych obrotach. Nie do się go zabić,ale można spowolnić i zgubić. Wykonałam salto w tył . Pomacałam miejsce ,gdzie zazwyczaj znajduje się mój miecz,lecz nie znalazłam go tam .W tym samym momencie żądny mordu szkielet zamachnął się swoim orężem. Odchyliłam się, jednak poczułam stal rozcinającą moją skórę na policzku . Czułam jak wzbiera się we mnie gniew .Nie mogłam długo rozkoszować się tym uczuciem ponieważ Szkieletor płazem swojej broni podciął mi nogi tak, że upadłam  jak długa na ziemi .Oddychałam ciężko i przez chwilę widziałam sceny z mojej przeszłości i przyszłości np.ja bawiąca się na Olimpie jako mała dziewczynka,ja w sukni ślubnej ,a potem umierająca, zupełnie jak w jakimś pierniczonym filmie !. . .  Mój Kat zbliżał się do mnie powolnym krokiem . . .



 Chcę polecić kilka blogów użytkownicy wiki: Asial44, Raszka , MatrixirtaM (Wszystkie są boskie i myślę że sam Apollo by to potwierdził ) oraz daję wam kilka linków:
1. http://historia-heroski.blogspot.com/ (blog Asial44 serdecznie zapraszam )
2. http://szaloneopwiadaniaszalonejcherryxd.blogspot.com/  (blog Cherry :D jest świetny ! ten rozdział dedykowany jest dla niej ;) )
3.http://potomkowieherosow.blogspot.com/ (jeden z moich ulubionych blogów :D Pozdro dla Lagerki)
4.http://kwartet-herosek.blogspot.com/    ( blog, który prowadzę wraz z 3 dziewczynami)

Już za wami rozdział VII . Nie jestem z niego zadowolona i BRAK MI WENY nie wiem czy pojawi się następny rozdział :C Liczę na wasze komy może one mnie zmotywują .


~Wasza  LoLa