Szkieletor rzucił się prosto na mnie. Uskoczyłam w bok.Myślałam na podkręconych obrotach. Nie do się go zabić,ale można spowolnić i zgubić. Wykonałam salto w tył i dotknęłam miejsce ,gdzie zazwyczaj znajduje się mój miecz, lecz nie znalazłam go tam .W tym samym momencie żądny mordu szkielet zamachnął się swoim orężem. Odchyliłam się, jednak poczułam stal rozcinającą moją skórę na policzku . Czułam jak wzbiera się we mnie gniew ,ale nie mogłam długo rozkoszować się tym uczuciem ,ponieważ Szkieletor płazem swojej broni podciął mi nogi tak, że upadłam jak długa na ziemi .Oddychałam ciężko i przez chwilę widziałam sceny z mojej przeszłości i przyszłości np.ja bawiąca się na Olimpie jako mała dziewczynka, w sukni ślubnej ,a potem umierająca,to było niesamowite zupełnie jak w jakimś pierniczonym filmie !.... a Mój Kat zbliżał się do mnie powolnym krokiem . . .
Gdybym widziała jego twarz, zapewne zobaczyłabym jego szyderczy uśmiech, ale mroczki przed oczami nie pozwalały mi na to. Mrugnęłam dwa razy, a ciemne plamy zniknęły. Gdy zorientowałam się w całej tej sytuacji żałowałam, że nie zemdlałam.
Mój koniec zbliżał się nieubłaganie szybko. Moje ciało przeszył strach, czułam jak mnie paraliżuje. Moje mięśnie zwiotczały, nie mogłam się poruszyć. Słyszałam tylko przyśpieszone bicie mojego serca i głębokie wdechy i wydechy powietrza z płuc. Przez moją głowę przepłynęła zrozpaczona myśl: To nie może się tak skończyć! Po prostu nie może! Jednak moje ciało nie słuchało, było zbyt oszołomione, a wszystko działo się zbyt szybko.
Zamach mieczem, decydujący cios, który miał zakończyć mój żywot. . . . . Zamknęłam oczy... Nie chciałam tego widzieć. Nie chciałam krzyczeć. Chciałam odejść z godnością. . .
Przez dłuższą chwilę nie usłyszałam nic, to było bardzo dziwne. Niepewnie uchyliłam powieki. . .To Ann zaczęła kontrolować umysł Szkieletora. W myślach podziękowałam bogom, a po policzku spłynęła mi pojedyncza łza, która zapiekła gdy wpłynęła do szramy na policzku. Znowu poczułam, że żyję. Po kilku próbach wstałam, ale nogi trzęsły mi się niczym galareta. Szybko rozejrzałam się do o koła. Zobaczyłam Ann, która klęczała, a pot spływał jej po twarzy. Reyna próbowała posiekać na kawałki Szkieletora, ale za każdym razem, gdy jej miecz dosięgał potwora nie robił mu żadnej krzywdy. Nico zaś stał ciągle w tym samym miejscu, w którym był na początku. Zebrałam tyle sił ile miałam, żeby krzyknąć:
-Nico! Rusz dupę !- Po chwili zdezorientowany wyjął miecz z pochwy i z krzykiem rzucił się na Szkieletora. Pomyślałam, że mógłby użyć swoich mocy, aby go odesłać z powrotem. Jednak on już zażarcie walczył ramie w ramię z Reyną przeciwko potworowi. Zamknęłam oczy i pozwoliłam, aby moje uczucia wzięły górę. Poczułam coś, czego się nie spodziewałam: gniew. Czysty, idealny, tak bardzo pociągający gniew. Znów poczułam, że jestem naprawdę potężnym herosem i czarownicą. Magia jest czymś, bez czego nie potrafiłabym żyć. Ona mnie wypełnia, to ona jest mną, a ja jestem nią. Poczułam ciepło rozchodzące się od serca do wszystkich zakamarków mojego ciała. Otworzyłam oczy i krzyknęłam podwojonym głosem:
-DOŚĆ TEGO!!!
Reyna zaprzestała walki, Ann przestała kontrolować umysł Szkieletora, Nico zaś ciągle próbował posiekać go na kawałki. Nie przejęłam się tym zbytnio, mocnym krokiem szłam w stronę walczących. Chciałam zmiażdżyć potwora, więc wyciągnęłam rękę do przodu i zacisnęłam dłoń. Mój wróg natychmiast zaczął się uginać, a jego kości zaczęły się łamać. Słychać było tylko trzask łamiących się kości i przeraźliwy krzyk wypełniający noc. Nico stał przed resztkami kościotrupa. Mój gniew ciągle nie miał końca, czułam się jak po wstrzyknięciu adrenainy. Za pomocą magii przesunęłam syna Hadesa ,tak że uderzył o ścianę. Mój wróg zaczął się odradzać na nowo, a ja czekałam dopóki nie staną przedemną. Wtedy otworzyłam przednim przepaść, która prowadziła prosto do Tartaru. Grunt pod jego stopami zaczął się powoli osuwać. A ja uśmiechnęłam się do niego. Z rozkoszą patrzyłam jak nieudolnie próbuje wydostać się na ziemię, a potem jak spada. Patrzyłam tak dopóki, nie zniknął. Następnie zamknęłam otchłań.
Spodziewałam się, że gniew minie, ale jego źródło nie było w Szkieletorze, tylko w tym kto go stworzył. Nico podniósł się ciężko. Patrząc na niego czułam wiele emocji, lecz przeważał gniew. Bez skrupułów podeszłam do jeszcze ciężko oddychającego chłopaka i walnęłam go z całej siły prawym sierpowym w twarz. Z zadowoleniem usłyszałam głośnie chrupnięcie. Syn Hadesa zatoczył się do tyłu, a po jego twarzy zaczęła spływać krew, a jego nos wygięty był pod dość dziwnym kątem.
- CO TY DEBILU SOBIE WYOBRAŻASZ ?!!!!- wrzasnęłam i walnęłam go z całej siły w podbrzusze. Nico zgiął się wpół , zatoczył do tyłu i jękną z bólu. Rozkoszowałam się tym widokiem. Ktoś złapał mnie za ramię, ale odrzuciłam je i rzuciłam:
-Pierdol się- chciałam już wyjść. Przechodząc koło idioty, kopnęłam go. Ostatnim co widziałam zanim wyszłam, to że Ana jest zdenerwowana i razem z Reyną klęczą koło Nico. Najpierw szybkim krokiem, potem biegiem zmierzałam do mojego pokoju. Chciało mi się płakać, ale nie mogłam. Rzuciłam się na łóżko, wzięłam poduszkę, przyłożyłam ją do twarzy i zaczęłam krzyczeć. Z moich ust wydobywał się stłumiony głos, który po godzinie zamienił się w słaby szloch. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy, nie mogłam złapać oddechu, dławiłam się tym całym żalem. Miałam nadzieję, że umrę, utonę we własnych łzach. . . . .
Tadadam !!! Jest :) jak wam się podoba? jest nieco inny od poprzednich, jednak mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Chciałam przeprosić za to, że od 5 miesięcy nie było żadnych wpisów. :(
Pozdrawiam :D (piszcie co sądzicie w komach )
~LoLa
sobota, 24 stycznia 2015
Kilka zmian ;)
Jak widzicie zmieniłam wygląd swojego bloga :) . Mam nadzieję, że na lepsze. W zakładce SPAM proszę o umieszczenie linków do swoich blogów, a także krótkiego opisu zachęcającego do przeczytania (NA PEWNO ZAJRZĘ) . Chciałabym promować blogi, które mi się podobają. Będę je polecać w rozdziałach, a najlepsze dodam do zakładki "Moje Ulubione Blogi ". Uważam że ten pomysł przypadnie wam do gustu.
Następną propozycją są dedykacje. Dedykować będę dla osób, które wiernie czytają, komentują, w ten oto sposób spróbuję podziękować wam za wszystko.
Jeżeli będziecie mieli jakieś pytania odnośnie tekstu, zadawajcie je w komentarzach. Postaram się na nie odpowiedzieć. I to chyba tyle z ogłoszeń parafialnych.
~LoLa
Następną propozycją są dedykacje. Dedykować będę dla osób, które wiernie czytają, komentują, w ten oto sposób spróbuję podziękować wam za wszystko.
Jeżeli będziecie mieli jakieś pytania odnośnie tekstu, zadawajcie je w komentarzach. Postaram się na nie odpowiedzieć. I to chyba tyle z ogłoszeń parafialnych.
~LoLa
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Liebster Blog Avard
Zostałam nominowana poprzez Breeze do Liebster Blog Avard. Wielkie dzięki :D
Zasady:Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób i informujesz ich o tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować tego bloga, który Cię nominował.
Oto pytania które otrzymałam :D :
1. Od kiedy piszesz bloga?
4. Jaki jest Twój ulubiony książkowy bohater?
Zasady:Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób i informujesz ich o tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować tego bloga, który Cię nominował.
Oto pytania które otrzymałam :D :
Pytania
1. Od kiedy piszesz bloga?
2. Dlaczego piszesz bloga?
3. Co daje Ci pisanie?
4. Jaki jest Twój ulubiony książkowy bohater?
5. Jakiej muzyki słuchasz?
6. Jaki jest Twój ulubiony film?
7. Co najbardziej lubisz w swoim blogu?
8. Co jest Twoją największą zaletą, a co największą wadą?
9. Jakie cechy powinna posiadać dobra książka?
10. Gdyby można było żyć w świecie z książki to bo byś wybrał/a?
11. Czym się interesujesz ?
1. Od kiedy piszesz bloga?
2. Dlaczego piszesz bloga?
3. Co daje Ci pisanie?
4. Jaki jest Twój ulubiony książkowy bohater?
5. Jakiej muzyki słuchasz?
6. Jaki jest Twój ulubiony film?
7. Co najbardziej lubisz w swoim blogu?
8. Co jest Twoją największą zaletą, a co największą wadą?
9. Jakie cechy powinna posiadać dobra książka?
10. Gdyby można było żyć w świecie z książki to bo byś wybrał/a?
11. Czym się interesujesz ?
Odpowiedzi :
1. Od kiedy piszesz bloga?
Bloga piszę od czerwca tego roku :D
2. Dlaczego piszesz bloga?
Po przeczytaniu ogromu książek, w mojej wyobraźni zaczęły tworzyć się historie, wybrałam jedną z nich i dawałam jej ciąg dalszy. Po wielu namowach siostry napisałam pierwszy rozdział tego oto bloga. Kontynuowałam go ponieważ zachęcali mnie do tego czytelnicy. Historie, które tworzę są dla mnie drugim życiem, istnieję w nich naprawdę, są częścią mnie. Czasami zasiedzę się w nich za długo i ktoś sprowadza mnie na ziemię. Kocham Obóz Półkrwi oraz moje przybrane rodzeństwo. Bycie herosem nie jest lekką sprawą, ale ja także nie lubię prostych rozwiązań.
.
3. Co daje Ci pisanie?
Pianie daje mi ogromną radość z życia. Cieszę się że mogę dzielić się opowiadaniami z innymi. Spotykam się naprawdę z różnymi osobami, jeśli przyjrzę się któremuś bliżej wszystkich łączy to samo: Wyobraźnia. Czasami zdarza mi się ściągnąć kogoś na ziemię, chociaż może gadam tak nudno, że ludzie po prostu odpływają xD.
4. Jaki jest Twój ulubiony książkowy bohater?
Moim ulubionym książkowym bohaterem jest min. Luke Castellan, ponieważ był on bardzo pogodnym herosem. Przeżył za wiele w swoim życiu. Popełniał błędy jak każdy z nas, jednak te błędy niosły o wiele większe konsekwencje. Próbował od nich uciec jednak wtedy nie znalazł w nikim wsparcia. W ostatnich chwilach swojego życia postanowił wszystko naprawić.... i udało mu się to.
5. Jakiej muzyki słuchasz?
Słucham wiele rodzajów muzyki, tempo czy rytm zależą od mojego nastroju. Gram na gitarze i flecie, choć nie jestem uzdolniona muzycznie ;) Nienawidzę Disco Polo -.-'
6. Jaki jest Twój ulubiony film?
Lubię filmy choć nie mam ulubionego. Do bardziej udanych należą:
- "W pierścieniu ognia "
-"Piraci z Karaibów"
-"Avengers"
-"Thor Mroczny świat"
-cała seria filmów "Harry Potter"
-" Czarownica"
i to chyba tyle :D
7. Co najbardziej lubisz w swoim blogu?
Hymmmm....chyba to że mogę zabrać czytelników do świata mojej wyobraźni i przeżywać razem z nimi wzloty czy upadki bohaterów. Czuję się bardzo szczęśliwa gdy ludzie komentują posty pozytywnie czy negatywnie (staram się poprawiać ;)jeżeli są jakieś błędy, aczkolwiek hejterzy nie pomagają )
8. Co jest Twoją największą zaletą, a co największą wadą?
Uważam że moją największą zaletą jest moja wyobraźnia i otwartość. Wady, wady ,wady wady trochę ich sporo jednak myślę że największą z nich jest gadatliwość,a zaraz potem pyskatość i złośliwość xD
9. Jakie cechy powinna posiadać dobra książka?
Uważam, że naprawdę dobra książka powinna posiadać nietypowych bohaterów. Powinna doprowadzać do łez oraz do tarzania się ze śmiechu. Myślę także że książka to nie książka jeżeli nie posiada chodźby malutkiego wątka miłosnego :*
10. Gdyby można było żyć w świecie z książki to bo byś wybrał/a?
Zadałaś mi bardzo trudne pytanie .... Uwielbiam książki S.Collins choć w tym świecie nie chciałabym się znaleźć. Może Hogwart ??? Narnia??? Po przedyskutowaniu tego z moim Alter Ego wybieram świat mitów oraz bóstw greckich. Wydaje mi się że każdy pisarz nawet amator chce znaleźć się w miejscu, które sam wymyślił. Uwielbiam magię właśnie dlatego Lola jest wiedźmą.Dlatego też wybieram Obóz Herosów, a jako odpowiednik mnie Lolę Jackson.
11. Czym się interesujesz?
Lubię uprawiać sport :pływanie, koszykówka, lekka atletyka. Ubóstwiam dobre książki i ciepłą kawkę ;). Nałogowo oglądam filmy i chodzę do kina. Uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi. Słuchanie muzyki też jest mile widziane. Jeżdżę konno chociaż nie jestem psyhofanką xD. Mimo tak wielu zainteresowań jestem ogromniastym leniem i bałaganiarą
Wielkie dzięki za nominację :D
Ja także nominuję :
1.http://szaloneopwiadaniaszalonejcherryxd.blogspot.com/
2.http://syn-nieba.blogspot.com/
3.http://marlentomlinson-hazz.blogspot.com/
4.http://potomkowieherosow.blogspot.com/
5.http://not-a-demigod.blogspot.com/
6.http://ceira-nightshade-story.blogspot.com/
7.http://percyjackson-i-annabeth-chase-forever.blogspot.com/
8.http://corka-milosci.blogspot.com/
9.http://drugie-zycie-bianci.blogspot.com/
10.http://przygodyprzedobozem.blogspot.com/
11.http://kwartet-herosek.blogspot.com/
Pytania które zadaję :
1. Dlaczego piszesz bloga?
2.Co najbardziej Cię w tym motywuje?
3.Jaka wada według Ciebie jest najgorsza?
4. Jak założyłeś/łaś swojego bloga, czy jest z tym związana jakaś historia?
5.Jak długo piszesz bloga?
6. Jakie książki najbardziej lubisz?
7.Kto jest twoim ulubionym bohaterem?
8.Co jest twoją największą wadą i zaletą?
9.Jakie filmy oglądasz?
10.Jakie cechy powinna mieć dobra książka?
11. Jak oceniasz mojego bloga ??
5. Jakiej muzyki słuchasz?
Słucham wiele rodzajów muzyki, tempo czy rytm zależą od mojego nastroju. Gram na gitarze i flecie, choć nie jestem uzdolniona muzycznie ;) Nienawidzę Disco Polo -.-'
6. Jaki jest Twój ulubiony film?
Lubię filmy choć nie mam ulubionego. Do bardziej udanych należą:
- "W pierścieniu ognia "
-"Piraci z Karaibów"
-"Avengers"
-"Thor Mroczny świat"
-cała seria filmów "Harry Potter"
-" Czarownica"
i to chyba tyle :D
7. Co najbardziej lubisz w swoim blogu?
Hymmmm....chyba to że mogę zabrać czytelników do świata mojej wyobraźni i przeżywać razem z nimi wzloty czy upadki bohaterów. Czuję się bardzo szczęśliwa gdy ludzie komentują posty pozytywnie czy negatywnie (staram się poprawiać ;)jeżeli są jakieś błędy, aczkolwiek hejterzy nie pomagają )
8. Co jest Twoją największą zaletą, a co największą wadą?
Uważam że moją największą zaletą jest moja wyobraźnia i otwartość. Wady, wady ,wady wady trochę ich sporo jednak myślę że największą z nich jest gadatliwość,a zaraz potem pyskatość i złośliwość xD
9. Jakie cechy powinna posiadać dobra książka?
Uważam, że naprawdę dobra książka powinna posiadać nietypowych bohaterów. Powinna doprowadzać do łez oraz do tarzania się ze śmiechu. Myślę także że książka to nie książka jeżeli nie posiada chodźby malutkiego wątka miłosnego :*
10. Gdyby można było żyć w świecie z książki to bo byś wybrał/a?
Zadałaś mi bardzo trudne pytanie .... Uwielbiam książki S.Collins choć w tym świecie nie chciałabym się znaleźć. Może Hogwart ??? Narnia??? Po przedyskutowaniu tego z moim Alter Ego wybieram świat mitów oraz bóstw greckich. Wydaje mi się że każdy pisarz nawet amator chce znaleźć się w miejscu, które sam wymyślił. Uwielbiam magię właśnie dlatego Lola jest wiedźmą.Dlatego też wybieram Obóz Herosów, a jako odpowiednik mnie Lolę Jackson.
11. Czym się interesujesz?
Lubię uprawiać sport :pływanie, koszykówka, lekka atletyka. Ubóstwiam dobre książki i ciepłą kawkę ;). Nałogowo oglądam filmy i chodzę do kina. Uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi. Słuchanie muzyki też jest mile widziane. Jeżdżę konno chociaż nie jestem psyhofanką xD. Mimo tak wielu zainteresowań jestem ogromniastym leniem i bałaganiarą
Wielkie dzięki za nominację :D
Ja także nominuję :
1.http://szaloneopwiadaniaszalonejcherryxd.blogspot.com/
2.http://syn-nieba.blogspot.com/
3.http://marlentomlinson-hazz.blogspot.com/
4.http://potomkowieherosow.blogspot.com/
5.http://not-a-demigod.blogspot.com/
6.http://ceira-nightshade-story.blogspot.com/
7.http://percyjackson-i-annabeth-chase-forever.blogspot.com/
8.http://corka-milosci.blogspot.com/
9.http://drugie-zycie-bianci.blogspot.com/
10.http://przygodyprzedobozem.blogspot.com/
11.http://kwartet-herosek.blogspot.com/
Pytania które zadaję :
1. Dlaczego piszesz bloga?
2.Co najbardziej Cię w tym motywuje?
3.Jaka wada według Ciebie jest najgorsza?
4. Jak założyłeś/łaś swojego bloga, czy jest z tym związana jakaś historia?
5.Jak długo piszesz bloga?
6. Jakie książki najbardziej lubisz?
7.Kto jest twoim ulubionym bohaterem?
8.Co jest twoją największą wadą i zaletą?
9.Jakie filmy oglądasz?
10.Jakie cechy powinna mieć dobra książka?
11. Jak oceniasz mojego bloga ??
wtorek, 5 sierpnia 2014
Rozdział VII "- No to, zluzuj bokserki- powiedziałam ironicznie wywracając oczami "
Przepraszam wszystkich moich czytelników za to, że rozdział nie pojawiał się tak długo . BRAK MI WENY :( Ale z wielkimi bólami jest !!!! Rozdział VII Moim zdaniem nie należy do najlepsiejszych :c
Rozdział dedykuję dla Szalonej Cherry ;)
Wybiegłam z pokoju, wciąż wciskając na siebie szorty.Wpadłam do pokoju Any i zaczęłam ją szturchać :
-Hej! Ty, blondyna obudź się !- żadnej reakcji ....,więc krzyknęłam z całych sił -RZYMIANIE ATAKUJĄ!!
Wiem, nie było to zbyt inteligentne, aczkolwiek zadziałało. Moja zielonooka przyjaciółka zapytała sennie:
-Co się stało?
-Gówno się stało- odpowiedziałam lekko poirytowana
W tym samym momencie do pokoju wpadli Reyna i Nico z mieczami .
-Gdzie? Co?-zapytał zdezorientowany chłopak
-Zaraz zaatakują nas rzymianie- powiedziała Ana tak jakby potrójnym głosem, a jej oczy płonęły zielonym ogniem.Wzrok miała utkwiony kilku nieistniejących punktach. Blondynka zamarła w bezruchu z rozczochranymi włosami .Wyglądało to ..... oryginalnie
-O czym ona mówi ?- Reyna zapytała i podeszła bliżej do córki Apolla
-Nie dotykaj jej !-prawie krzyknęłam-ona ma wizję .... wizję przyszłości.
Niebieskooka dziewczyna z brązowymi włosami zatrzymała dłoń tuż przed ramieniem mojej przyjaciółki. Kilka sekund potem, Ana ocknęła się z transu:
-Musimy się bronić -powiedziała poważnie
-Przed czym ?- zapytał ten głupek Nico
-Przed rzymianami - odpowiedziałyśmy wszystkie jednocześnie zrezygnowanym tonem
-Czemu?- następne, choć bardziej sensowne pytanie
Opowiedziałam im o moim spotkaniu z matką podczas snu. Ich miny nie wyrażały żadnych emocji .Syn Hadesa oraz wnuczka Afrodyty utkwili spojrzenia Reynie. Musiałam zrobić baardzo głupią minę ,ponieważ Nico wybuchnął śmiechem, a Ana nieudolnie próbowała stłumić chichot. Brunetka lekko się do mnie uśmiechnęła i patrzyła ze zdziwieniem na potomka Hadesa, jak gdyby szeroki uśmiech na jego twarzy był bardzo rzadkim wręcz nie istniejącym widokiem. Następnie Renn(bo tak zaczęłam ją nazywać ) ponownie utkwiła we mnie swoje niebieskie oczy.
-Byłam Pretorką Obozu Jupiter-powiedziała smutno
-Czemu byłaś? -czułam, że nie powinnam zadawać tego pytania,a w oczach Reyny widziałam jedynie żal,gniew oraz dumę
-Przekroczyłam granicę światów starożytnych,aby pomóc przyjaciołom. Co w Rzymie pozbawia mnie wszystkich stanowisk, przywilejów ... ogólnie, teraz jestem wrogiem,wygnańcem- powiedziała to ciągle patrząc mi prosto w oczy . Poczułam że wzbiera się we mnie gniew.Jak oni to sobie wyobrażają ?! Wygnać za to ,że pomagała ?!
Renn patrzyła na mnie ze zdziwieniem i nutką przerażenia. Dopiero teraz zauważyłam, że moje włosy płoną (przypomnienie :moje włosy płoną Wiecznym Płomieniem, gdy denerwuję się (one się nie spalają)) Spróbowałam ochłonąć . . . . Po chwili wszystko wróciło do normy. Syn Hadesa patrzył na mnie z rozdziawioną buzią.
-Zamknij usta ,bo jeszcze ci tam mucha wleci-powiedziałam,a chłopak jak gdyby dopiero to zauważył.Zamknął buzię i lekko się zawstydził-Więc jaki jest plan działania ?-kontynuowałam -Atakujemy czy bronimy?
-Bronimy-powiedziała Rzymianka-,ale tak aby nie zrobić im krzywdy.
Odezwałam się pierwsza :
-Chyba mam coś idealnego- pomyślałam o kulach, które otrzymałam od matki ,a one zmaterializowały się w moich dłoniach -Są to spiżowe kule, wynalazek . . .
-No i co z tego ?-wciął mi się w zdanie Nico
-Gówno z tego -odparłam-A więc kontynuując jest to wynalazek geniusza Dedala. Gdy spiżowa kulka uderzy w ofiarę owija ją i w ten sposób unieszkodliwia -wszystko to powiedziałam na jednym wydechu, aby nikt mi nie przeszkodził- pojawia się tu jednak problem,a mianowicie jest ich tylko 20.
-Tylko ?-zapytał zdumiony Nico
Bogowie, nawet nie wiecie jak on bardzo mnie irytował!
-Tylko ?- powtórzyłam ironicznie słowa syna Hadesa-Może od urodzenia już tak tępo myślisz ?-W pięknych magnetycznych oczach (co? pomyślałam pięknych ?! COFAM TO )chłopaka widziałam wzbierający się gniew,jednak nie zamierzałam na tym zaprzestać-Malutki Nico nic nie ogarnia? -zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy. W odpowiedzi potomek Pana Podziemi zacisną palce na swoim mieczu.
-Zluzuj majty -rzuciłam
-Noszę bokserki -warknął
-No to zluzuj bokserki-powiedziałam ironicznie wywracając oczami
Dopiero teraz zauważyłam, że stoję niebezpiecznie blisko Nica ,a nasze twarze dzielą centymetry. Świdrował mnie wzrokiem ,a ja na chwilę zatopiłam się w jego oczach - płonęły gniewem ,przybrały dziwny mroczny odcień . Odskoczyłam jak oparzona , gdy wokół mnie zebrała się gęsta, ciemna mgła. Kiedy opadła przedemną stał szkieletor. Cóż powstał specjalnie po to, aby mnie zgładzić .Skąd to wiem ? Miał na szyi zawieszony mały biały kieł,co oznaczało,że powstał z zęba smoka ,a oni mają tylko jeden cel: ZABIJAĆ.
Szkieletor rzucił się prosto na mnie. Uskoczyłam w bok.Myślałam na podkręconych obrotach. Nie do się go zabić,ale można spowolnić i zgubić. Wykonałam salto w tył . Pomacałam miejsce ,gdzie zazwyczaj znajduje się mój miecz,lecz nie znalazłam go tam .W tym samym momencie żądny mordu szkielet zamachnął się swoim orężem. Odchyliłam się, jednak poczułam stal rozcinającą moją skórę na policzku . Czułam jak wzbiera się we mnie gniew .Nie mogłam długo rozkoszować się tym uczuciem ponieważ Szkieletor płazem swojej broni podciął mi nogi tak, że upadłam jak długa na ziemi .Oddychałam ciężko i przez chwilę widziałam sceny z mojej przeszłości i przyszłości np.ja bawiąca się na Olimpie jako mała dziewczynka,ja w sukni ślubnej ,a potem umierająca, zupełnie jak w jakimś pierniczonym filmie !. . . Mój Kat zbliżał się do mnie powolnym krokiem . . .
Chcę polecić kilka blogów użytkownicy wiki: Asial44, Raszka , MatrixirtaM (Wszystkie są boskie i myślę że sam Apollo by to potwierdził ) oraz daję wam kilka linków:
1. http://historia-heroski.blogspot.com/ (blog Asial44 serdecznie zapraszam )
2. http://szaloneopwiadaniaszalonejcherryxd.blogspot.com/ (blog Cherry :D jest świetny ! ten rozdział dedykowany jest dla niej ;) )
3.http://potomkowieherosow.blogspot.com/ (jeden z moich ulubionych blogów :D Pozdro dla Lagerki)
4.http://kwartet-herosek.blogspot.com/ ( blog, który prowadzę wraz z 3 dziewczynami)
Już za wami rozdział VII . Nie jestem z niego zadowolona i BRAK MI WENY nie wiem czy pojawi się następny rozdział :C Liczę na wasze komy może one mnie zmotywują .
~Wasza LoLa
Rozdział dedykuję dla Szalonej Cherry ;)
Wybiegłam z pokoju, wciąż wciskając na siebie szorty.Wpadłam do pokoju Any i zaczęłam ją szturchać :
-Hej! Ty, blondyna obudź się !- żadnej reakcji ....,więc krzyknęłam z całych sił -RZYMIANIE ATAKUJĄ!!
Wiem, nie było to zbyt inteligentne, aczkolwiek zadziałało. Moja zielonooka przyjaciółka zapytała sennie:
-Co się stało?
-Gówno się stało- odpowiedziałam lekko poirytowana
W tym samym momencie do pokoju wpadli Reyna i Nico z mieczami .
-Gdzie? Co?-zapytał zdezorientowany chłopak
-Zaraz zaatakują nas rzymianie- powiedziała Ana tak jakby potrójnym głosem, a jej oczy płonęły zielonym ogniem.Wzrok miała utkwiony kilku nieistniejących punktach. Blondynka zamarła w bezruchu z rozczochranymi włosami .Wyglądało to ..... oryginalnie
-O czym ona mówi ?- Reyna zapytała i podeszła bliżej do córki Apolla
-Nie dotykaj jej !-prawie krzyknęłam-ona ma wizję .... wizję przyszłości.
Niebieskooka dziewczyna z brązowymi włosami zatrzymała dłoń tuż przed ramieniem mojej przyjaciółki. Kilka sekund potem, Ana ocknęła się z transu:
-Musimy się bronić -powiedziała poważnie
-Przed czym ?- zapytał ten głupek Nico
-Przed rzymianami - odpowiedziałyśmy wszystkie jednocześnie zrezygnowanym tonem
-Czemu?- następne, choć bardziej sensowne pytanie
Opowiedziałam im o moim spotkaniu z matką podczas snu. Ich miny nie wyrażały żadnych emocji .Syn Hadesa oraz wnuczka Afrodyty utkwili spojrzenia Reynie. Musiałam zrobić baardzo głupią minę ,ponieważ Nico wybuchnął śmiechem, a Ana nieudolnie próbowała stłumić chichot. Brunetka lekko się do mnie uśmiechnęła i patrzyła ze zdziwieniem na potomka Hadesa, jak gdyby szeroki uśmiech na jego twarzy był bardzo rzadkim wręcz nie istniejącym widokiem. Następnie Renn(bo tak zaczęłam ją nazywać ) ponownie utkwiła we mnie swoje niebieskie oczy.
-Byłam Pretorką Obozu Jupiter-powiedziała smutno
-Czemu byłaś? -czułam, że nie powinnam zadawać tego pytania,a w oczach Reyny widziałam jedynie żal,gniew oraz dumę
-Przekroczyłam granicę światów starożytnych,aby pomóc przyjaciołom. Co w Rzymie pozbawia mnie wszystkich stanowisk, przywilejów ... ogólnie, teraz jestem wrogiem,wygnańcem- powiedziała to ciągle patrząc mi prosto w oczy . Poczułam że wzbiera się we mnie gniew.Jak oni to sobie wyobrażają ?! Wygnać za to ,że pomagała ?!
Renn patrzyła na mnie ze zdziwieniem i nutką przerażenia. Dopiero teraz zauważyłam, że moje włosy płoną (przypomnienie :moje włosy płoną Wiecznym Płomieniem, gdy denerwuję się (one się nie spalają)) Spróbowałam ochłonąć . . . . Po chwili wszystko wróciło do normy. Syn Hadesa patrzył na mnie z rozdziawioną buzią.
-Zamknij usta ,bo jeszcze ci tam mucha wleci-powiedziałam,a chłopak jak gdyby dopiero to zauważył.Zamknął buzię i lekko się zawstydził-Więc jaki jest plan działania ?-kontynuowałam -Atakujemy czy bronimy?
-Bronimy-powiedziała Rzymianka-,ale tak aby nie zrobić im krzywdy.
Odezwałam się pierwsza :
-Chyba mam coś idealnego- pomyślałam o kulach, które otrzymałam od matki ,a one zmaterializowały się w moich dłoniach -Są to spiżowe kule, wynalazek . . .
-No i co z tego ?-wciął mi się w zdanie Nico
-Gówno z tego -odparłam-A więc kontynuując jest to wynalazek geniusza Dedala. Gdy spiżowa kulka uderzy w ofiarę owija ją i w ten sposób unieszkodliwia -wszystko to powiedziałam na jednym wydechu, aby nikt mi nie przeszkodził- pojawia się tu jednak problem,a mianowicie jest ich tylko 20.
-Tylko ?-zapytał zdumiony Nico
Bogowie, nawet nie wiecie jak on bardzo mnie irytował!
-Tylko ?- powtórzyłam ironicznie słowa syna Hadesa-Może od urodzenia już tak tępo myślisz ?-W pięknych magnetycznych oczach (co? pomyślałam pięknych ?! COFAM TO )chłopaka widziałam wzbierający się gniew,jednak nie zamierzałam na tym zaprzestać-Malutki Nico nic nie ogarnia? -zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy. W odpowiedzi potomek Pana Podziemi zacisną palce na swoim mieczu.
-Zluzuj majty -rzuciłam
-Noszę bokserki -warknął
-No to zluzuj bokserki-powiedziałam ironicznie wywracając oczami
Dopiero teraz zauważyłam, że stoję niebezpiecznie blisko Nica ,a nasze twarze dzielą centymetry. Świdrował mnie wzrokiem ,a ja na chwilę zatopiłam się w jego oczach - płonęły gniewem ,przybrały dziwny mroczny odcień . Odskoczyłam jak oparzona , gdy wokół mnie zebrała się gęsta, ciemna mgła. Kiedy opadła przedemną stał szkieletor. Cóż powstał specjalnie po to, aby mnie zgładzić .Skąd to wiem ? Miał na szyi zawieszony mały biały kieł,co oznaczało,że powstał z zęba smoka ,a oni mają tylko jeden cel: ZABIJAĆ.
Szkieletor rzucił się prosto na mnie. Uskoczyłam w bok.Myślałam na podkręconych obrotach. Nie do się go zabić,ale można spowolnić i zgubić. Wykonałam salto w tył . Pomacałam miejsce ,gdzie zazwyczaj znajduje się mój miecz,lecz nie znalazłam go tam .W tym samym momencie żądny mordu szkielet zamachnął się swoim orężem. Odchyliłam się, jednak poczułam stal rozcinającą moją skórę na policzku . Czułam jak wzbiera się we mnie gniew .Nie mogłam długo rozkoszować się tym uczuciem ponieważ Szkieletor płazem swojej broni podciął mi nogi tak, że upadłam jak długa na ziemi .Oddychałam ciężko i przez chwilę widziałam sceny z mojej przeszłości i przyszłości np.ja bawiąca się na Olimpie jako mała dziewczynka,ja w sukni ślubnej ,a potem umierająca, zupełnie jak w jakimś pierniczonym filmie !. . . Mój Kat zbliżał się do mnie powolnym krokiem . . .
Chcę polecić kilka blogów użytkownicy wiki: Asial44, Raszka , MatrixirtaM (Wszystkie są boskie i myślę że sam Apollo by to potwierdził ) oraz daję wam kilka linków:
1. http://historia-heroski.blogspot.com/ (blog Asial44 serdecznie zapraszam )
2. http://szaloneopwiadaniaszalonejcherryxd.blogspot.com/ (blog Cherry :D jest świetny ! ten rozdział dedykowany jest dla niej ;) )
3.http://potomkowieherosow.blogspot.com/ (jeden z moich ulubionych blogów :D Pozdro dla Lagerki)
4.http://kwartet-herosek.blogspot.com/ ( blog, który prowadzę wraz z 3 dziewczynami)
Już za wami rozdział VII . Nie jestem z niego zadowolona i BRAK MI WENY nie wiem czy pojawi się następny rozdział :C Liczę na wasze komy może one mnie zmotywują .
~Wasza LoLa
niedziela, 20 lipca 2014
Rozdział VI " Noc pełna wrażeń "
Wzięłam szybki prysznic. Wyczarowałam sobie luźną koszulkę z Cookie Monster i założyłam bieliznę .Wyszłam z pomieszczenia, zwróciłam się w stronę kuchni.
-Wolne!- krzyknęłam
Gdy tam weszłam ,lodówka była pusta. Ścieżka z okruszków prowadziła prosto do pokoju Trenera Hedge. Dziewczyny oczywiście nie zrobiły nic do jedzenia (tak właściwie to nie miały z czego),więc wyczarowałam 5 pizz. Wzięłam jedną i skierowałam się do ostatniej wolnej sypialni . Po zjedzeniu kolacji poszłam spać.
Znowu dręczyły mnie sny . Stałam na pokładzie ogromnego statku ...,ale zaraz, zaraz on leciał! Na twarzy poczułam morską bryzę. Dopiero teraz zauważyłam ,że przy kajucie stoi grupka...herosów. Wywnioskowałam to stąd, że mieli broń ...i to nie byle jaką :miecze, łuk, sztylety. Mówić zaczął chłopak, który na biodrach miał przymocowany pas na narzędzia.
-Za kilka dni będziemy na Akropolu
-Musimy przygotować jakąś strategię- powiedział poważnie dobrze zbudowany chłopak o ciemnych włosach i morskich oczach .Wszystkie spojrzenia utkwiły w szarookiej blondynce.
-Myślę że ...-zaczęła, ale przerwała jej afroamerykanka
-Patrzcie !-wskazała palcem prosto na mnie
Wszyscy spojrzeli w tym kierunku. Jednak tylko dwie osoby zauważyły mnie,co i tak mnie bardzo zaskoczyło. Była to owa złotooka afroamerykanka i dziewczyna która dzierżyła sztylet w dłoni. Zadała mi pytanie z najsilniejszą czarmową jaką kiedykolwiek słyszałam:
-Kim jesteś ?
-Czarmowa na mnie nie działa -odparłam, reszta nastolatków zaczęła się przedstawiać i mówić kim jest. Uśmiechnęłam się - Całkiem niezłe
-Do kogo mówiłaś Piper, przecież znasz nas wszystkich -zapytał wysoki i bardzo przystojny blondyn
-Nie widzicie jej ?-zapytała córka Afrodyty
-Ja tak -odpowiedziała złotooka czternatolatka
- Pewnie zaraz będą uważali, że zwariowałyście- powiedziałam z szelmowskim uśmiechem
-Dziewczyny może dziś za długo przebywałyście na słońcu...- zaczął powoli sugerować świetnie zbudowany chłopak
-A nie mówiłam ?- zaczęłam się śmiać-Prze..przepraszam- dławiłam się ze śmiechu
-Za co ??- poważnie zapytała afro-amerykanka
-Za to że tak się głupio śmieję- zaczęłam
-Aha -odpowiedziała krótko -Kim jesteś ?
-Ja? Ja jestem czarownicą.
-Co?!- zapytały obie na raz.
-Może rzeczywiście powinnyście zejść z tego słońca -powiedział chłopak o elfickich rysach twarzy i szalonym uśmiechem, który mówił: NIE ZOSTAWIAĆ W POBLIŻU ZAPAŁEK I INNYCH OSTRYCH PRZEDMIOTÓW.
-Na naszym statku jest .....CZAROWNICA- powiedziała dobitnie (jak ona była ?) Piper
Brunet i blondyn wyciągnęli miecze.
-To niemożliwe-zaczęła blondynka -przecież one nie istnieją.
-To powiedz to jej- powiedziała afroamerykanka wskazując palcem prosto na mnie.
-Dobra dajcie spokój chcę wam coś powiedzieć-wymyśliłam coś ,ale mój sen zaczął blednąć -Opóźnijcie swoją podróż tak aby być u celu 1 sierpnia i uprzedzam pytania tej blondynki- wskazałam na nią palcem- nie jestem córką Heatke , jestem wiedźmą ...-i herosem chciałam dodać, ale sceneria uległa zmianie. Teraz byłam w ogromniej bibliotece, ale nie takiej zwykłej, ona ....była wypełniona magią, magią czarownic takich jak ja. Pośrodku stała rudowłosa kobieta, odwróciła się... i uśmiechnęła do mnie. Była to zdecydowanie najpotężniejsza czarownica jaką kiedykolwiek widziałam (a spotkałam ich już dość sporo),ale miała coś takiego podobnego ....
-Mama ?
-Tak-podeszła i przytuliła mnie- mamy mało czasu, więc dam ci to od razu- uniosła rękę ,a w niej zmaterializowała się opasła, stara książka- w niej odpowiedzi na wszystkie twoje pytania
-Czemu pokazujesz się dopiero teraz?- wcięłam się w zdanie
-Ponieważ jesteś kluczem do uratowania tego świata
-Ja?!
-Nie, gadająca świnka morska -powiedziała z ironią-Jeśli zginiesz tylko ty to prawie wszyscy ocaleją, albo zginą wszyscy twoi bliscy a ty ocalejesz, to ... dość prosty przekaz.
-To ma być rozwiązanie?!!!- byłam wściekła, moje włosy przybrały kolor włosów mojej matki
-Lepiej ochłoń - powiedziała surowo Malificent
-Najpierw mówisz mi że mam być jakąś ofiarą, a potem żebym ochłonęła ?!
-Tak z tobą rozmawiać nie będę -powiedziała gniewnie moja matka i rzuciła na mnie zaklęcie uspokajające, ale efekt dało taki, że wewnątrz siebie ciągle kipiałam gniewem i żalem, lecz nie mogłam tego w żaden sposób wyrazić.
-Pewnie chciałabyś wiedzieć,że około 20 rzymian zaraz będzie atakować twój namiot .
-Co ?!
-Podczas patrolu zobaczą obozowisko ,a teraz to jest ich teren, więc...-westchnęła
-Logiczne-odparłam
-Podaruję ci coś jeszcze -wyczarowała zestaw spiżowych kulek, wielkości piłeczek kałczukowych- byłam ostatnio na aukcji Hermesa,to jest wynalazek Dedala...
-Jak to działa i po co mi to potrzebne ?
-Możesz nie przerywać pyskata czarownico ?!- powiedziała gniewnie-A więc ....te kulki aktywują się ,gdy uderzą o coś lub kogoś. Uwalniają się wtedy spiżowe nicie i oplatają w tym przypadku napastnika.
-To... jest ... genialne !-podsumowałam i przytuliłam mamę
-Ale jest ich tylko 20 więc nie możesz chybić -machnęła ręką a ja się obudziłam
Dopiero teraz zauważyłam leżące obok mnie przedmioty: opasła stara książka i spiżowe kulki. Czyli to nie był zwykły sen ! Szybko wstałam z łóżka i wyczarowałam szorty.
______________________________________________________________
Tadadadam!!! i jest rozdział VI jej! Chciałabym podziękować tu na miejscu Asil44 bo bez niej ten rozdział nie ukazałby się dziś (zapraszam na jej bloga na wiki) chcę też podziękować SzalonejCherry za nasze bardzo inteligentne rozmowy na Chacie ( ta antyHera ma bloga na wiki) oraz Radosnej za to że ostatnio zaczęła czytać mojego bloga (ona też ma bloga ale nie na wiki tytuł :"Córka Zemsty "o ile się nie mylę :)
~ LoLa
-Wolne!- krzyknęłam
Gdy tam weszłam ,lodówka była pusta. Ścieżka z okruszków prowadziła prosto do pokoju Trenera Hedge. Dziewczyny oczywiście nie zrobiły nic do jedzenia (tak właściwie to nie miały z czego),więc wyczarowałam 5 pizz. Wzięłam jedną i skierowałam się do ostatniej wolnej sypialni . Po zjedzeniu kolacji poszłam spać.
Znowu dręczyły mnie sny . Stałam na pokładzie ogromnego statku ...,ale zaraz, zaraz on leciał! Na twarzy poczułam morską bryzę. Dopiero teraz zauważyłam ,że przy kajucie stoi grupka...herosów. Wywnioskowałam to stąd, że mieli broń ...i to nie byle jaką :miecze, łuk, sztylety. Mówić zaczął chłopak, który na biodrach miał przymocowany pas na narzędzia.
-Za kilka dni będziemy na Akropolu
-Musimy przygotować jakąś strategię- powiedział poważnie dobrze zbudowany chłopak o ciemnych włosach i morskich oczach .Wszystkie spojrzenia utkwiły w szarookiej blondynce.
-Myślę że ...-zaczęła, ale przerwała jej afroamerykanka
-Patrzcie !-wskazała palcem prosto na mnie
Wszyscy spojrzeli w tym kierunku. Jednak tylko dwie osoby zauważyły mnie,co i tak mnie bardzo zaskoczyło. Była to owa złotooka afroamerykanka i dziewczyna która dzierżyła sztylet w dłoni. Zadała mi pytanie z najsilniejszą czarmową jaką kiedykolwiek słyszałam:
-Kim jesteś ?
-Czarmowa na mnie nie działa -odparłam, reszta nastolatków zaczęła się przedstawiać i mówić kim jest. Uśmiechnęłam się - Całkiem niezłe
-Do kogo mówiłaś Piper, przecież znasz nas wszystkich -zapytał wysoki i bardzo przystojny blondyn
-Nie widzicie jej ?-zapytała córka Afrodyty
-Ja tak -odpowiedziała złotooka czternatolatka
- Pewnie zaraz będą uważali, że zwariowałyście- powiedziałam z szelmowskim uśmiechem
-Dziewczyny może dziś za długo przebywałyście na słońcu...- zaczął powoli sugerować świetnie zbudowany chłopak
-A nie mówiłam ?- zaczęłam się śmiać-Prze..przepraszam- dławiłam się ze śmiechu
-Za co ??- poważnie zapytała afro-amerykanka
-Za to że tak się głupio śmieję- zaczęłam
-Aha -odpowiedziała krótko -Kim jesteś ?
-Ja? Ja jestem czarownicą.
-Co?!- zapytały obie na raz.
-Może rzeczywiście powinnyście zejść z tego słońca -powiedział chłopak o elfickich rysach twarzy i szalonym uśmiechem, który mówił: NIE ZOSTAWIAĆ W POBLIŻU ZAPAŁEK I INNYCH OSTRYCH PRZEDMIOTÓW.
-Na naszym statku jest .....CZAROWNICA- powiedziała dobitnie (jak ona była ?) Piper
Brunet i blondyn wyciągnęli miecze.
-To niemożliwe-zaczęła blondynka -przecież one nie istnieją.
-To powiedz to jej- powiedziała afroamerykanka wskazując palcem prosto na mnie.
-Dobra dajcie spokój chcę wam coś powiedzieć-wymyśliłam coś ,ale mój sen zaczął blednąć -Opóźnijcie swoją podróż tak aby być u celu 1 sierpnia i uprzedzam pytania tej blondynki- wskazałam na nią palcem- nie jestem córką Heatke , jestem wiedźmą ...-i herosem chciałam dodać, ale sceneria uległa zmianie. Teraz byłam w ogromniej bibliotece, ale nie takiej zwykłej, ona ....była wypełniona magią, magią czarownic takich jak ja. Pośrodku stała rudowłosa kobieta, odwróciła się... i uśmiechnęła do mnie. Była to zdecydowanie najpotężniejsza czarownica jaką kiedykolwiek widziałam (a spotkałam ich już dość sporo),ale miała coś takiego podobnego ....
-Mama ?
-Tak-podeszła i przytuliła mnie- mamy mało czasu, więc dam ci to od razu- uniosła rękę ,a w niej zmaterializowała się opasła, stara książka- w niej odpowiedzi na wszystkie twoje pytania
-Czemu pokazujesz się dopiero teraz?- wcięłam się w zdanie
-Ponieważ jesteś kluczem do uratowania tego świata
-Ja?!
-Nie, gadająca świnka morska -powiedziała z ironią-Jeśli zginiesz tylko ty to prawie wszyscy ocaleją, albo zginą wszyscy twoi bliscy a ty ocalejesz, to ... dość prosty przekaz.
-To ma być rozwiązanie?!!!- byłam wściekła, moje włosy przybrały kolor włosów mojej matki
-Lepiej ochłoń - powiedziała surowo Malificent
-Najpierw mówisz mi że mam być jakąś ofiarą, a potem żebym ochłonęła ?!
-Tak z tobą rozmawiać nie będę -powiedziała gniewnie moja matka i rzuciła na mnie zaklęcie uspokajające, ale efekt dało taki, że wewnątrz siebie ciągle kipiałam gniewem i żalem, lecz nie mogłam tego w żaden sposób wyrazić.
-Pewnie chciałabyś wiedzieć,że około 20 rzymian zaraz będzie atakować twój namiot .
-Co ?!
-Podczas patrolu zobaczą obozowisko ,a teraz to jest ich teren, więc...-westchnęła
-Logiczne-odparłam
-Podaruję ci coś jeszcze -wyczarowała zestaw spiżowych kulek, wielkości piłeczek kałczukowych- byłam ostatnio na aukcji Hermesa,to jest wynalazek Dedala...
-Jak to działa i po co mi to potrzebne ?
-Możesz nie przerywać pyskata czarownico ?!- powiedziała gniewnie-A więc ....te kulki aktywują się ,gdy uderzą o coś lub kogoś. Uwalniają się wtedy spiżowe nicie i oplatają w tym przypadku napastnika.
-To... jest ... genialne !-podsumowałam i przytuliłam mamę
-Ale jest ich tylko 20 więc nie możesz chybić -machnęła ręką a ja się obudziłam
Dopiero teraz zauważyłam leżące obok mnie przedmioty: opasła stara książka i spiżowe kulki. Czyli to nie był zwykły sen ! Szybko wstałam z łóżka i wyczarowałam szorty.
______________________________________________________________
Tadadadam!!! i jest rozdział VI jej! Chciałabym podziękować tu na miejscu Asil44 bo bez niej ten rozdział nie ukazałby się dziś (zapraszam na jej bloga na wiki) chcę też podziękować SzalonejCherry za nasze bardzo inteligentne rozmowy na Chacie ( ta antyHera ma bloga na wiki) oraz Radosnej za to że ostatnio zaczęła czytać mojego bloga (ona też ma bloga ale nie na wiki tytuł :"Córka Zemsty "o ile się nie mylę :)
~ LoLa
sobota, 12 lipca 2014
Rozdział V "Ludzie się mnie boją"
Hermes jeździł jak szalony od 14 godzin i co chwila ktoś, albo raczej ktosie dzwonili do niego żeby odebrał to i owo.Greg jak zwykle był głodny, więc wyczarowałam mu szczura.
-Trzymaj!- poleciał do niego (nie mogłabym tego dotknąć).
-A ja ??-poskarżyła się Marta
Cóż zrobić? Drugi szczur poleciał do Marty.
-Jesteś najlepsza- "powiedział" Greg
-Tak najlepsza - oblizywała się Marta
-Dobra starczy im tego żarcia -odezwał się kierowca
-Długo jeszcze do Obozu ?
-Nie właśnie się zatrzymujemy.
-W lesie ?
-Tak, w lesie -burknął
-Daleko mam stąd ?-zapytałam
-Nie... z pół godziny
-Extra-wyszłam z auta- rozprostuję kości.
-No to do zobaczenia- i samochodu już nie było.
Ale w którą stronę do tego Obozu? To się wkopałam. Poszłam na północny-zachód coś mnie tam ciągnęło.Szłam i szłam ....,ale to Coś też się przemieszczało. Czyli jestem zmuszona. Teleportacja, ten typ transportu jest dość niebezpieczny np. można się rozszczepić, albo utknąć w ścianie, czy jak w moim przypadku drzewie. Stanęłam i skupiłam się na tej dziwnej starożytnej energii . Wiedziałam że ten rodzaj magii wyczuwa każdy potwór w promieniu trzech stanów. Zamknęłam oczy i obróciłam się wokół własnej osi. Gdy otworzyłam oczy widziałam tylko korę .
-Dzięki bogom-wyszeptałam- tylko kilka centymetrów i byłabym drzewem.
Odeszłam kilka kroków i usłyszałam odgłosy potyczki , pobiegłam w tamta stronę. W głowie usłyszałam "Lola szybciej!" ze zdumieniem odkryłam, że to Ann wysyła sygnały do mojej głowy. Aby dotrzeć szybciej zaczęłam lecieć . Czułam, że zbliżam się również do źródła tej dziwnej mocy. Po kilkunastu sekundach byłam na miejscu i zobaczyłam tragiczną scenę. Ann, jakaś dziewczyna i satyr próbują obronić leżącego chłopaka i jakiś posąg przed blisko setką potworów. Chwila, chwila to nie był jakiś posąg tylko zaginiona Atena Partenos i to ona promieniowała tą dziwną mocą! Chyba byłabym najgłupszą czarownicą we wrzechświecie, gdybym nie poszła za ta silną magią.
Wylądowałam gładko koło Ann , zauważyłam ,że ta druga walcząca ma rozcięte udo i ledwo stoi. Miecz oraz tarczę zmaterializowały mi się w dłoniach, rzuciłam się w wir walki. Cięłam, pchałam i odparowywałam ciosy. Cała byłam w pyle z potworów . Nie czułam zmęczenia. Nagle ktoś popchną mnie do przodu .Miecz i tarcza wyleciały mi z rąk prosto w tłum potworów. Gdy się obróciłam zobaczyłam uśmiechniętą draklinę . Bez zastanowienia zmiażdżyłam ją zaklęciem . Dopiero teraz zauważyłam ,że z tyłu stoi o wiele większy potwór, miał wężowe nogi .Na ramieniu wytatuowany przekreślony Piorun Piorunów Zeusa. We włosach wczepione były naszyjniki z glinianymi paciorkami i ... o fuuu... to części skóry , na których wytatuowane były litery SPQR. Jednym słowem był ... okropny i te kruczoczarne włosy, mógłby je od czasu do czasu umyć. Skądś go kojarzę ..... mam, Wojna gigantów, ale kogo jest to przeciwnik ? Wysil swój móżdżek Lola...myśl....myśl...myśl... już wiem przeciwnik Zeusa o imieniu Enkelados. Tak bingo! Oho spojrzał na mnie .
Podczas gdy rozmyślałam o gigancie , rozwaliłam potwory nawet o tym nie myśląc to był odruch. Na polu bitwy pozostało tylko kilkanaście potworów, reszta uciekła, lub została zabita. Tym czasem oczy giganta zapłonęły nienawiścią, wyciągnął 7 metrową dzidę i rzucił się prosto na mnie.
Znacie to uczucie?Pędzi na ciebie ok. 10 ton rozpędzonego nieśmiertelnego sadła, a ty czujesz tylko chęć mordu? Ja mniej więcej coś takiego czuję. Podniosłam miecz, tarczę i wzniosłam się w powietrze z dość dziwnym okrzykiem typu " NALEŚNIKI !!! " , może krzyknęłam to bo byłam bardzo głodna. Moja najlepsza przyjaciółka zrobiła z dezorientowaną minę , tak samo jak Enkelados. I wykorzystując ten moment zaatakowałam . Cięłam po nogach i uskoczyłam przed dzidą. Z jego łydki wypłynęło trochę ichoru - krwi bogów i ogólnie nieśmiertelnych. Krzyknęłam :
-Było by fajnie gdyby jakiś nieśmiertelny ktoś mi pomógł!!!- w odpowiedzi gigant się zaśmiał
W tym momencie oderwałam się od ziemi, co widocznie jeszcze bardziej go zdziwiło. Tarczę upuściłam i uderzyłam giganta lewym sierpowym w twarz. Kość w nosie Enkeladosa pękła z głośnym CHRUP! Reakcja: wściekł się i trzepną mnie dłonią mniej więcej mnie. Walnęłam w drzewo z taką siłą, że się złamało. Bardzo zdenerwowana rzuciłam:
-Będziesz mielonką podawaną na Olimpie !!!
Skupiłam w sobie całą moc oceanu oddaloną ode mnie z jakieś pół kilometra. Rozłożyłam szeroko ręce i klasnęłam , energia wywaliła giganta w tył a ziemia się rozdarła. Za moim rozkazem szczelina rozwarła się i Enkelados do niej wpadł, jednak chwycił się brzegu rękoma. Szukałam czegoś co było pode mną .Nic... jednak coś tam jest....Z dużym oporem podniosłam ręce do góry,a ze szczeliny wybuchło wiele ton lawy. Gigant zaczął wrzeszczeć i spadł prosto w rów-szybka wycieczka do Tartaru. Zamknęłam ją. Dopiero teraz poczułam ,że jest mi słabo i chyba na kilkanaście sekund straciłam przytomność, ale wiem że upadek był bolesny. Otworzyłam oczy i Ana właśnie biegła ku mnie:
- Lola nic ci nie jest ?
-Wszystko dobrze, tylko masz trochę ambrozji?- przyjaciółka podała mi batonik
-Czy ty wiesz co zrobiłaś?
-Tak-obdarzyłam ją szerokim uśmiechem -urządziłam wycieczkę do Tartaru dla giganta.
-To tez ,ale ... ty... eee.. samym mieczem....i bez... tak ... no..ty...
-Rozwaliłaś te potwory!- powiedział podniecony satyr.W między czasie Ana podbiegła do tego chłopaka z przerażoną miną- Jestem Trener Hedge a to Reyna.
-Ja jestem Lola-obdarzyłam go uśmiechem-Czy to jest Atena Partenos? Co się stało temu chłopakowi?!-uśmiech znikł z mojej twarzy
-Potwory nas zaatakowały , bo próbowaliśmy przetransportować posąg do obozu herosów-tym razem powiedziała to Reyna
-Ale jak znaleźliście posąg ? Przecież on był w starożytnym Rzymie!!
-Lola !-To była Ana-Ten chłopak ja nie mogę już go uratować on....-Jej zielone oczy były całe zapełnione łzami.
Podbiegłam do bladego czarnowłosego chłopaka. Przyklękłam koło niego i wyjęłam sygnet z plecaka. Położyłam ręce na jego głowie i zabrałam resztki jego energii życiowej, szybko umieściłam ją w pierścieniu. Chłopak leżał martwy ale jego dusza nie mogła iść do Hadesu, bo część jego siły życia nadal istniała w pierścieniu. Moja przyjaciółka rozryczała się na dobre, ona nienawidzi gdy ktoś umiera.
Sygnet jeszcze miał energię tego gościa. Uniosłam ręce nad pierścieniem, siłą mojej woli zaczął się unosić, skupiłam się na tym chłopcu i sygnecie jednocześnie. Coś zaczęło się dziać, zwłoki zaczęły się unosić. Wezbrałam na mocy. Zmusiłam energię w sygnecie, aby zaczęła się mnożyć, teraz było jej dość dużo. Otworzyłam pierścień, a większość ciemnej mgły (siła życiowa zmarłego) za moim rozkazem wpełzała do jego ciała . Ustami, nosem nawet skóra sączyła mgłę. Zamknęłam sygnet . Ciało chłopaka zaczęło powoli opadać . Pochyliłam się nad nim , gdy wylądował tuż koło mnie. Otworzył oczy i wyszeptał:
-Jesteś aniołem ???- Na to uśmiechnęłam się szeroko
-Nie głuptasie- a on już odpłynął w świat Moryfeusza
-Podajcie mi nektar- powiedziałam i właśnie wtedy zobaczyłam mroczki przed oczami i na chwilkę straciłam przytomność
-O BOGOWIE !!! -ktoś wrzasnął ,a ja się momentalnie ocknęłam
-Lola ty...- Ana mówiła drżącym głosem.
Popatrzyłam na nich, na twarzach ich twarzach malował się strach.
-Coś się stało? -zapytałam i przy okazji usiadłam
- Kim ty jesteś?!- brunetka popatrzyła na mnie z przerażeniem
-Ugh.... później ci wyjaśnię- odburknęłam- Czyli nie macie nektaru?
Wsunęłam pierścień na palec chłopaka. Córka Apolla podała mi termosik wypełniony nektarem .Oparłam syna Hadesa o drzewo i powoli wlałam mu do ust napój bogów. Powoli się budził:
-Hej -znowu się uśmiechnęłam -pamiętasz coś ?
-Tak, ale ciebie nie kojarzę. - powiedzał
-Jestem Lola- zaczęłam -Lola Jackson
Syn Hadesa wybałuszył oczy.
-Coś się stało ?- zapytałam.
-Nic, tylko znam takiego gościa ....-zaczął.
Już zaczynał mi działać na nerwy, czemu gdy jakiś heros dowie się jak mam na nazwisko zaczyna tak robić...??!! A jak się dowie że jestem córką Posejdona to zaczynają świrować. To jest nie do wytrzymania! Wstałam odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę Ann.
-Czekaj!-zawołał, jednak żadnej reakcji nie okazałam -Jestem Nico .....Nico di Angelo!
Odwróciłam się do niego , a w moich oczach płonął gniew.
-Lepiej odpoczywaj, bo jutro spiorę ci tyłek -warknęłam
Nie wiem dlaczego tak się wściekłam, a w sumie to ten Nico nic takiego nie zrobił , ale ....no nie wiem . Podeszłam do dziewczyn.
-I jak z twoim udem Reyna ?
-Dobrze -burknęła.
- Lola ,bo ona ona się ciebie trochę boi i tak samo ja.
-Ty Ana?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Yhym, ale to nie koniec , bo ona ci nie ufa-powiedziała moja przyjaciółka- ....aha i teraz mi też nie ufa.
-Kim wy jesteście?- zapytała
-Herosami- odpowiedziałyśmy jednocześnie.
-Dobra ty tłumacz Lola
-No więc, ja jestem córką Posejdona i Czarownicy, a Ana to córka Apolla i wnuczką Afrodyty. Ana potrafi czytać w myślach i kontrolować je, ma dar czarmowy, a przecież jeszcze to ona potrafi świetnie strzelać z łuku. Dostałyśmy misję, aby pogodzić Obóz Herosów i osiągnąć harmonię- powiedziałam to bardzo dokładnie i wolno żeby wszyscy to ogarnęli.
-Lola ja potrafię coś jeszcze- powiedziała podnieconym głosem Ann
- Jeszcze?!
-No bo ja umiem wezwać moje światło wewnętrzne
-Córusia tatusia-wyszczerzyłam zęby- A kto jest twoim boskim rodzicem Reyna i po co taszczycie posąg Ateny Partenos?
Ana wysłała mi do głowy wiadomość typu "Lola ona nam jeszcze do końca nie ufa , a i twoje oczy one dziś dziwnie zmieniają barwę z morskiego na złoty , teraz są znowu morskie "
Zrobiłam dość zdziwioną minę:
-Okey to jutro nam opowiesz, a ja rozstawię namiot- zaoferowalam
-Masz namiot?- zdziwił się satyr
-Teraz nie-uśmiechnęłam się, a następnie machnęłam ręką i już koło nas stał ogromny namiot , w którym zmieściłaby się nawet Atena Partenos - A teraz już go mam-posłałam im szelmowski uśmiech. Pstryknęłam palcami i posąg greckiej bogini zniknął. Reyna zarwała się na równe nogi i wyciągnęła miecz w moją stronę .
-Spokojnie, magiczna rzeźba jest w środku -powiedziałam
Dziewczyna rzuciła mi mordercze spojrzenie mówiące "Zrób mi jeszcze jeden taki żart , to ci nogi z dupy powyrywam"
-Dobra to ja idę wziąć prysznic-rzuciłam
-To tu jest łazienka?!- zapytała z nutką zdziwienia Ann
-Oczywiście i każdy ma oddzielny pokój , wybierzcie sobie któryś. Na prawo jest kuchnia, wszystko wyposażone -Chyba ich zatkało ,a satyr pobiegł prosto do kuchni .- Przynieście tu Nica i dajcie mu ambrozji i zróbcie coś na kolację, albo coś wyczaruję .
Poszłam w stronę łazienki.
___________________________________________________________________
Koniec rozdziału 5 !!
~LoLa
-Trzymaj!- poleciał do niego (nie mogłabym tego dotknąć).
-A ja ??-poskarżyła się Marta
Cóż zrobić? Drugi szczur poleciał do Marty.
-Jesteś najlepsza- "powiedział" Greg
-Tak najlepsza - oblizywała się Marta
-Dobra starczy im tego żarcia -odezwał się kierowca
-Długo jeszcze do Obozu ?
-Nie właśnie się zatrzymujemy.
-W lesie ?
-Tak, w lesie -burknął
-Daleko mam stąd ?-zapytałam
-Nie... z pół godziny
-Extra-wyszłam z auta- rozprostuję kości.
-No to do zobaczenia- i samochodu już nie było.
Ale w którą stronę do tego Obozu? To się wkopałam. Poszłam na północny-zachód coś mnie tam ciągnęło.Szłam i szłam ....,ale to Coś też się przemieszczało. Czyli jestem zmuszona. Teleportacja, ten typ transportu jest dość niebezpieczny np. można się rozszczepić, albo utknąć w ścianie, czy jak w moim przypadku drzewie. Stanęłam i skupiłam się na tej dziwnej starożytnej energii . Wiedziałam że ten rodzaj magii wyczuwa każdy potwór w promieniu trzech stanów. Zamknęłam oczy i obróciłam się wokół własnej osi. Gdy otworzyłam oczy widziałam tylko korę .
-Dzięki bogom-wyszeptałam- tylko kilka centymetrów i byłabym drzewem.
Odeszłam kilka kroków i usłyszałam odgłosy potyczki , pobiegłam w tamta stronę. W głowie usłyszałam "Lola szybciej!" ze zdumieniem odkryłam, że to Ann wysyła sygnały do mojej głowy. Aby dotrzeć szybciej zaczęłam lecieć . Czułam, że zbliżam się również do źródła tej dziwnej mocy. Po kilkunastu sekundach byłam na miejscu i zobaczyłam tragiczną scenę. Ann, jakaś dziewczyna i satyr próbują obronić leżącego chłopaka i jakiś posąg przed blisko setką potworów. Chwila, chwila to nie był jakiś posąg tylko zaginiona Atena Partenos i to ona promieniowała tą dziwną mocą! Chyba byłabym najgłupszą czarownicą we wrzechświecie, gdybym nie poszła za ta silną magią.
Wylądowałam gładko koło Ann , zauważyłam ,że ta druga walcząca ma rozcięte udo i ledwo stoi. Miecz oraz tarczę zmaterializowały mi się w dłoniach, rzuciłam się w wir walki. Cięłam, pchałam i odparowywałam ciosy. Cała byłam w pyle z potworów . Nie czułam zmęczenia. Nagle ktoś popchną mnie do przodu .Miecz i tarcza wyleciały mi z rąk prosto w tłum potworów. Gdy się obróciłam zobaczyłam uśmiechniętą draklinę . Bez zastanowienia zmiażdżyłam ją zaklęciem . Dopiero teraz zauważyłam ,że z tyłu stoi o wiele większy potwór, miał wężowe nogi .Na ramieniu wytatuowany przekreślony Piorun Piorunów Zeusa. We włosach wczepione były naszyjniki z glinianymi paciorkami i ... o fuuu... to części skóry , na których wytatuowane były litery SPQR. Jednym słowem był ... okropny i te kruczoczarne włosy, mógłby je od czasu do czasu umyć. Skądś go kojarzę ..... mam, Wojna gigantów, ale kogo jest to przeciwnik ? Wysil swój móżdżek Lola...myśl....myśl...myśl... już wiem przeciwnik Zeusa o imieniu Enkelados. Tak bingo! Oho spojrzał na mnie .
Podczas gdy rozmyślałam o gigancie , rozwaliłam potwory nawet o tym nie myśląc to był odruch. Na polu bitwy pozostało tylko kilkanaście potworów, reszta uciekła, lub została zabita. Tym czasem oczy giganta zapłonęły nienawiścią, wyciągnął 7 metrową dzidę i rzucił się prosto na mnie.
Znacie to uczucie?Pędzi na ciebie ok. 10 ton rozpędzonego nieśmiertelnego sadła, a ty czujesz tylko chęć mordu? Ja mniej więcej coś takiego czuję. Podniosłam miecz, tarczę i wzniosłam się w powietrze z dość dziwnym okrzykiem typu " NALEŚNIKI !!! " , może krzyknęłam to bo byłam bardzo głodna. Moja najlepsza przyjaciółka zrobiła z dezorientowaną minę , tak samo jak Enkelados. I wykorzystując ten moment zaatakowałam . Cięłam po nogach i uskoczyłam przed dzidą. Z jego łydki wypłynęło trochę ichoru - krwi bogów i ogólnie nieśmiertelnych. Krzyknęłam :
-Było by fajnie gdyby jakiś nieśmiertelny ktoś mi pomógł!!!- w odpowiedzi gigant się zaśmiał
W tym momencie oderwałam się od ziemi, co widocznie jeszcze bardziej go zdziwiło. Tarczę upuściłam i uderzyłam giganta lewym sierpowym w twarz. Kość w nosie Enkeladosa pękła z głośnym CHRUP! Reakcja: wściekł się i trzepną mnie dłonią mniej więcej mnie. Walnęłam w drzewo z taką siłą, że się złamało. Bardzo zdenerwowana rzuciłam:
-Będziesz mielonką podawaną na Olimpie !!!
Skupiłam w sobie całą moc oceanu oddaloną ode mnie z jakieś pół kilometra. Rozłożyłam szeroko ręce i klasnęłam , energia wywaliła giganta w tył a ziemia się rozdarła. Za moim rozkazem szczelina rozwarła się i Enkelados do niej wpadł, jednak chwycił się brzegu rękoma. Szukałam czegoś co było pode mną .Nic... jednak coś tam jest....Z dużym oporem podniosłam ręce do góry,a ze szczeliny wybuchło wiele ton lawy. Gigant zaczął wrzeszczeć i spadł prosto w rów-szybka wycieczka do Tartaru. Zamknęłam ją. Dopiero teraz poczułam ,że jest mi słabo i chyba na kilkanaście sekund straciłam przytomność, ale wiem że upadek był bolesny. Otworzyłam oczy i Ana właśnie biegła ku mnie:
- Lola nic ci nie jest ?
-Wszystko dobrze, tylko masz trochę ambrozji?- przyjaciółka podała mi batonik
-Czy ty wiesz co zrobiłaś?
-Tak-obdarzyłam ją szerokim uśmiechem -urządziłam wycieczkę do Tartaru dla giganta.
-To tez ,ale ... ty... eee.. samym mieczem....i bez... tak ... no..ty...
-Rozwaliłaś te potwory!- powiedział podniecony satyr.W między czasie Ana podbiegła do tego chłopaka z przerażoną miną- Jestem Trener Hedge a to Reyna.
-Ja jestem Lola-obdarzyłam go uśmiechem-Czy to jest Atena Partenos? Co się stało temu chłopakowi?!-uśmiech znikł z mojej twarzy
-Potwory nas zaatakowały , bo próbowaliśmy przetransportować posąg do obozu herosów-tym razem powiedziała to Reyna
-Ale jak znaleźliście posąg ? Przecież on był w starożytnym Rzymie!!
-Lola !-To była Ana-Ten chłopak ja nie mogę już go uratować on....-Jej zielone oczy były całe zapełnione łzami.
Podbiegłam do bladego czarnowłosego chłopaka. Przyklękłam koło niego i wyjęłam sygnet z plecaka. Położyłam ręce na jego głowie i zabrałam resztki jego energii życiowej, szybko umieściłam ją w pierścieniu. Chłopak leżał martwy ale jego dusza nie mogła iść do Hadesu, bo część jego siły życia nadal istniała w pierścieniu. Moja przyjaciółka rozryczała się na dobre, ona nienawidzi gdy ktoś umiera.
Sygnet jeszcze miał energię tego gościa. Uniosłam ręce nad pierścieniem, siłą mojej woli zaczął się unosić, skupiłam się na tym chłopcu i sygnecie jednocześnie. Coś zaczęło się dziać, zwłoki zaczęły się unosić. Wezbrałam na mocy. Zmusiłam energię w sygnecie, aby zaczęła się mnożyć, teraz było jej dość dużo. Otworzyłam pierścień, a większość ciemnej mgły (siła życiowa zmarłego) za moim rozkazem wpełzała do jego ciała . Ustami, nosem nawet skóra sączyła mgłę. Zamknęłam sygnet . Ciało chłopaka zaczęło powoli opadać . Pochyliłam się nad nim , gdy wylądował tuż koło mnie. Otworzył oczy i wyszeptał:
-Jesteś aniołem ???- Na to uśmiechnęłam się szeroko
-Nie głuptasie- a on już odpłynął w świat Moryfeusza
-Podajcie mi nektar- powiedziałam i właśnie wtedy zobaczyłam mroczki przed oczami i na chwilkę straciłam przytomność
-O BOGOWIE !!! -ktoś wrzasnął ,a ja się momentalnie ocknęłam
-Lola ty...- Ana mówiła drżącym głosem.
Popatrzyłam na nich, na twarzach ich twarzach malował się strach.
-Coś się stało? -zapytałam i przy okazji usiadłam
- Kim ty jesteś?!- brunetka popatrzyła na mnie z przerażeniem
-Ugh.... później ci wyjaśnię- odburknęłam- Czyli nie macie nektaru?
Wsunęłam pierścień na palec chłopaka. Córka Apolla podała mi termosik wypełniony nektarem .Oparłam syna Hadesa o drzewo i powoli wlałam mu do ust napój bogów. Powoli się budził:
-Hej -znowu się uśmiechnęłam -pamiętasz coś ?
-Tak, ale ciebie nie kojarzę. - powiedzał
-Jestem Lola- zaczęłam -Lola Jackson
Syn Hadesa wybałuszył oczy.
-Coś się stało ?- zapytałam.
-Nic, tylko znam takiego gościa ....-zaczął.
Już zaczynał mi działać na nerwy, czemu gdy jakiś heros dowie się jak mam na nazwisko zaczyna tak robić...??!! A jak się dowie że jestem córką Posejdona to zaczynają świrować. To jest nie do wytrzymania! Wstałam odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę Ann.
-Czekaj!-zawołał, jednak żadnej reakcji nie okazałam -Jestem Nico .....Nico di Angelo!
Odwróciłam się do niego , a w moich oczach płonął gniew.
-Lepiej odpoczywaj, bo jutro spiorę ci tyłek -warknęłam
Nie wiem dlaczego tak się wściekłam, a w sumie to ten Nico nic takiego nie zrobił , ale ....no nie wiem . Podeszłam do dziewczyn.
-I jak z twoim udem Reyna ?
-Dobrze -burknęła.
- Lola ,bo ona ona się ciebie trochę boi i tak samo ja.
-Ty Ana?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Yhym, ale to nie koniec , bo ona ci nie ufa-powiedziała moja przyjaciółka- ....aha i teraz mi też nie ufa.
-Kim wy jesteście?- zapytała
-Herosami- odpowiedziałyśmy jednocześnie.
-Dobra ty tłumacz Lola
-No więc, ja jestem córką Posejdona i Czarownicy, a Ana to córka Apolla i wnuczką Afrodyty. Ana potrafi czytać w myślach i kontrolować je, ma dar czarmowy, a przecież jeszcze to ona potrafi świetnie strzelać z łuku. Dostałyśmy misję, aby pogodzić Obóz Herosów i osiągnąć harmonię- powiedziałam to bardzo dokładnie i wolno żeby wszyscy to ogarnęli.
-Lola ja potrafię coś jeszcze- powiedziała podnieconym głosem Ann
- Jeszcze?!
-No bo ja umiem wezwać moje światło wewnętrzne
-Córusia tatusia-wyszczerzyłam zęby- A kto jest twoim boskim rodzicem Reyna i po co taszczycie posąg Ateny Partenos?
Ana wysłała mi do głowy wiadomość typu "Lola ona nam jeszcze do końca nie ufa , a i twoje oczy one dziś dziwnie zmieniają barwę z morskiego na złoty , teraz są znowu morskie "
Zrobiłam dość zdziwioną minę:
-Okey to jutro nam opowiesz, a ja rozstawię namiot- zaoferowalam
-Masz namiot?- zdziwił się satyr
-Teraz nie-uśmiechnęłam się, a następnie machnęłam ręką i już koło nas stał ogromny namiot , w którym zmieściłaby się nawet Atena Partenos - A teraz już go mam-posłałam im szelmowski uśmiech. Pstryknęłam palcami i posąg greckiej bogini zniknął. Reyna zarwała się na równe nogi i wyciągnęła miecz w moją stronę .
-Spokojnie, magiczna rzeźba jest w środku -powiedziałam
Dziewczyna rzuciła mi mordercze spojrzenie mówiące "Zrób mi jeszcze jeden taki żart , to ci nogi z dupy powyrywam"
-Dobra to ja idę wziąć prysznic-rzuciłam
-To tu jest łazienka?!- zapytała z nutką zdziwienia Ann
-Oczywiście i każdy ma oddzielny pokój , wybierzcie sobie któryś. Na prawo jest kuchnia, wszystko wyposażone -Chyba ich zatkało ,a satyr pobiegł prosto do kuchni .- Przynieście tu Nica i dajcie mu ambrozji i zróbcie coś na kolację, albo coś wyczaruję .
Poszłam w stronę łazienki.
___________________________________________________________________
Koniec rozdziału 5 !!
~LoLa
środa, 9 lipca 2014
Rozdział IV "Pożegnania są trudne"
Na Zeusa w różowych bokserkach! Moje oczy zrobiły się złote. Pulsowały mocą czarownicy. Poza tym czuję się o wiele silniejsza, to dość dziwne .
Dziś ubrałam się w cienkie skórzane spodnie, dopasowane do moich nóg,krótki czarny top na ramiączkach zasłaniała biała luźna narzuta; włosy rozpuściłam. Miecz zniknął z mich dłoni, po to żebym mogła skorzystać z niego w każdej chwili ,ale gdzie jest mój pierścień? Przypomniałam sobie o tym jak zostawiłam go w toalecie.
Wchodzę do łazienki , pierścionek rzeczywiście tam leży , ale z nim też stało się coś dziwnego -jaśniał niczym moje oczy. Wsunęłam go na palec, poczułam energie przepływającą przeze mnie. Pomyślałam, że żaden potwór nie stanie mi na drodze. Dodatkowo panowałam nad gniewem, potrafiłam wezwać zaklęcie na tyle potężne aby zniszczyć miasto średniej wielkości. Do plecaka rzuciła pośpiesznie 8 sygnetów.
W salonie czule pożegnałam Vanessę. Założyłam białe Vansy i wyszłam. Z Ann spotkać się miałam za 15 minut . Wsiadłam do metra, później miałam 2 minuty do domu mojej przyjaciółki .Zapukałam....otworzyła pani Salvatore:
-Dzień dobry! Czy jest Ann ?-zapytałam
-Tak, jest; dzień dobry -posłała mi olśniewający uśmiech- wejdź
-Jestem na górze!- krzyknęła Ann
Weszłam po białych schodach, na wprost był jej pokój.
-Lola!- Zawołała uradowana i mnie przytuliła -myślałam że już wyruszyłaś
-Tak wiem myślenie nie jest twoją mocną stroną-zażartowałam, Ana zrobiła obrażoną minę i obie wybuchnęłyśmy śmiechem-No co ty nie wyjechałabym bez pożegnania i mam coś dla ciebie.
-Naprawdę ?
-Aha -wyczarowłam woreczek złotych drachm -Proszę!
-Dzięki
-Pamiętaj weź łuk i naszyjnik, a przy okazji wiesz jak to działa?
Ana zamknęła oczy ,potarła naszyjnik i już była w pełnym uzbrojeniu...
-No no całkiem nieźle...
-Ale to jeszcze nie koniec. Widzisz tamto żółte jabłko ?
Musiałam nieźle się wysilić, żeby je dostrzec, z pokoju wyglądało jak mała czereśnia (bardzo mała).
-Widzę
-To ja właśnie przebiję jego ogonek, tak aby jabłko spadło na ziemię
-Nie umiesz kłamać-stwierdziłam
Napięła łuk, przymrużyła oko . Krótkie szarpniecie cięciwy i jabłko leży na ziemi. Czułam jak moja szczęka opada do ziemi.
-Dziękuję dziękuję- ukłoniła się i posłała mi szelmowski uśmiech
Wyjęłam z torby jeden z sygnetów
- Wiesz do czego służy?
-Wiem- uśmiechnęłam się lekko- usiądź po turecku.
Usiadłam naprzeciw ,a sygnet położyłam pomiędzy nami
-Podaj mi ręce-posłusznie wykonała moje polecenie-Zamknij oczy i skup się na swojej energii życiowej.
Ja również zamknęłam oczy i przechwyciłam część jej energii .Umieściłam ją w sygnecie.Pierścień jaśniał niczym słońce ,ale miał coś z różu ,zmienił się również wygląd samego sygnetu ,był bardziej delikatny i stylowy.
-Już możesz otworzyć oczy. Jak się czułaś?
-Coś tak jakby energia , siła uciekała przez palce i spoczęła na tobie.
-Tak mniej więcej było tyle że jej nie zatrzymałam , umieściłam ja w sygnecie.
-I jaki efekt?
-Zobacz-podałam jej sygnet
-Jest przepiękny -w jej ogromnych zielonych oczach zebrała się łza-Dziękuję jesteś moją najlepszą przyjaciółką!
Łza spłynęła po jej idealnym policzku, po kilku sekundach zastanowienia przytuliłam ją.
-Zadzwoń dziś do mnie przez Iryfon- powiedziałam
-Gdy tylko znajdę tęcze- obiecała
-Dobrze- i jeszcze raz ja wyściskałam-To do zobaczenie w Obozie Herosów
Wyszłam w jej pokoju i poczułam że teraz mi po policzku spływa łza.
-Lola!-krzyknęła za mną Ann
-Tak?
-Mam coś dla ciebie!-Podbiegła do mnie i wręczyła mi babeczkę- Czekoladowa, sama zrobiłam, wiem nie jestem najlepszą kucharką,ale to dla ciebie- powiedziała podając mi ją.
-Dzięki Ann na pewno będzie przepyszna- zapewniłam
-To do zobaczenia w Obozie-blondynka musnęła mnie w policzek i odprowadziła do samych drzwi.
Ruszyłam na spotkanie przygodzie.Najpierw weszłam do sklepu i kupiłam mapę, bo nie miałam zielonego pomysłu gdzie jest Long Island, a tym bardziej Obóz Herosów. Więc, z mapy wywnioskowałam że musi być przy zatoce. Wyliczyłam że z mojego aktualnego położenia do celu mojej misji jest z 30 km.Zamówiłam taksówkę. Kierowca przyjrzał mi się dokładnie i zatrzymał wzrok na moich oczach , pomyślałam:" typowy śmiertelnik zaraz się wystraszy" ,a on jak gdyby znał moje myśli szeroko się do mnie uśmiechną :
-Ma pani śliczne oczy.
-Dziękuję-Kim on jest? Jeśli to potwór to go unicestwię i sama dojadę do Obozu.Od samego rana rozpierała mnie energia. Fajnie byłoby go zabić...otrząsnęłam się z tych myśli -Na Long Island poproszę- powiedziałam
A on na moich oczach zamienił się w Hermesa.
-Ty?!
-Nie Zeus ...-odpowiedział z ironią
-Chociaż raz cieszę się, że jesteś, bo ja nie mam zielonego pojęcia gdzie jest ten obóz.
-Podrzucę cię, ale poproszę 2 drachmy. - uśmiechnął się. Chyba już nie pamiętał o wczorajszym incydencie.
-Zdzierstwo- powiedziałam podając mu 2 złote monety
-To na Long Island!- rzucił wesoło
-__________________________________________________________________
Koniec rozdziału IV .Mam nadzieję że się wam podoba baardzo proszę o komy Czy mam pisać dalej czy to jest nude ???
~LoLa
Dziś ubrałam się w cienkie skórzane spodnie, dopasowane do moich nóg,krótki czarny top na ramiączkach zasłaniała biała luźna narzuta; włosy rozpuściłam. Miecz zniknął z mich dłoni, po to żebym mogła skorzystać z niego w każdej chwili ,ale gdzie jest mój pierścień? Przypomniałam sobie o tym jak zostawiłam go w toalecie.
Wchodzę do łazienki , pierścionek rzeczywiście tam leży , ale z nim też stało się coś dziwnego -jaśniał niczym moje oczy. Wsunęłam go na palec, poczułam energie przepływającą przeze mnie. Pomyślałam, że żaden potwór nie stanie mi na drodze. Dodatkowo panowałam nad gniewem, potrafiłam wezwać zaklęcie na tyle potężne aby zniszczyć miasto średniej wielkości. Do plecaka rzuciła pośpiesznie 8 sygnetów.
W salonie czule pożegnałam Vanessę. Założyłam białe Vansy i wyszłam. Z Ann spotkać się miałam za 15 minut . Wsiadłam do metra, później miałam 2 minuty do domu mojej przyjaciółki .Zapukałam....otworzyła pani Salvatore:
-Dzień dobry! Czy jest Ann ?-zapytałam
-Tak, jest; dzień dobry -posłała mi olśniewający uśmiech- wejdź
-Jestem na górze!- krzyknęła Ann
Weszłam po białych schodach, na wprost był jej pokój.
-Lola!- Zawołała uradowana i mnie przytuliła -myślałam że już wyruszyłaś
-Tak wiem myślenie nie jest twoją mocną stroną-zażartowałam, Ana zrobiła obrażoną minę i obie wybuchnęłyśmy śmiechem-No co ty nie wyjechałabym bez pożegnania i mam coś dla ciebie.
-Naprawdę ?
-Aha -wyczarowłam woreczek złotych drachm -Proszę!
-Dzięki
-Pamiętaj weź łuk i naszyjnik, a przy okazji wiesz jak to działa?
Ana zamknęła oczy ,potarła naszyjnik i już była w pełnym uzbrojeniu...
-No no całkiem nieźle...
-Ale to jeszcze nie koniec. Widzisz tamto żółte jabłko ?
Musiałam nieźle się wysilić, żeby je dostrzec, z pokoju wyglądało jak mała czereśnia (bardzo mała).
-Widzę
-To ja właśnie przebiję jego ogonek, tak aby jabłko spadło na ziemię
-Nie umiesz kłamać-stwierdziłam
Napięła łuk, przymrużyła oko . Krótkie szarpniecie cięciwy i jabłko leży na ziemi. Czułam jak moja szczęka opada do ziemi.
-Dziękuję dziękuję- ukłoniła się i posłała mi szelmowski uśmiech
Wyjęłam z torby jeden z sygnetów
- Wiesz do czego służy?
-Wiem- uśmiechnęłam się lekko- usiądź po turecku.
Usiadłam naprzeciw ,a sygnet położyłam pomiędzy nami
-Podaj mi ręce-posłusznie wykonała moje polecenie-Zamknij oczy i skup się na swojej energii życiowej.
Ja również zamknęłam oczy i przechwyciłam część jej energii .Umieściłam ją w sygnecie.Pierścień jaśniał niczym słońce ,ale miał coś z różu ,zmienił się również wygląd samego sygnetu ,był bardziej delikatny i stylowy.
-Już możesz otworzyć oczy. Jak się czułaś?
-Coś tak jakby energia , siła uciekała przez palce i spoczęła na tobie.
-Tak mniej więcej było tyle że jej nie zatrzymałam , umieściłam ja w sygnecie.
-I jaki efekt?
-Zobacz-podałam jej sygnet
-Jest przepiękny -w jej ogromnych zielonych oczach zebrała się łza-Dziękuję jesteś moją najlepszą przyjaciółką!
Łza spłynęła po jej idealnym policzku, po kilku sekundach zastanowienia przytuliłam ją.
-Zadzwoń dziś do mnie przez Iryfon- powiedziałam
-Gdy tylko znajdę tęcze- obiecała
-Dobrze- i jeszcze raz ja wyściskałam-To do zobaczenie w Obozie Herosów
Wyszłam w jej pokoju i poczułam że teraz mi po policzku spływa łza.
-Lola!-krzyknęła za mną Ann
-Tak?
-Mam coś dla ciebie!-Podbiegła do mnie i wręczyła mi babeczkę- Czekoladowa, sama zrobiłam, wiem nie jestem najlepszą kucharką,ale to dla ciebie- powiedziała podając mi ją.
-Dzięki Ann na pewno będzie przepyszna- zapewniłam
-To do zobaczenia w Obozie-blondynka musnęła mnie w policzek i odprowadziła do samych drzwi.
Ruszyłam na spotkanie przygodzie.Najpierw weszłam do sklepu i kupiłam mapę, bo nie miałam zielonego pomysłu gdzie jest Long Island, a tym bardziej Obóz Herosów. Więc, z mapy wywnioskowałam że musi być przy zatoce. Wyliczyłam że z mojego aktualnego położenia do celu mojej misji jest z 30 km.Zamówiłam taksówkę. Kierowca przyjrzał mi się dokładnie i zatrzymał wzrok na moich oczach , pomyślałam:" typowy śmiertelnik zaraz się wystraszy" ,a on jak gdyby znał moje myśli szeroko się do mnie uśmiechną :
-Ma pani śliczne oczy.
-Dziękuję-Kim on jest? Jeśli to potwór to go unicestwię i sama dojadę do Obozu.Od samego rana rozpierała mnie energia. Fajnie byłoby go zabić...otrząsnęłam się z tych myśli -Na Long Island poproszę- powiedziałam
A on na moich oczach zamienił się w Hermesa.
-Ty?!
-Nie Zeus ...-odpowiedział z ironią
-Chociaż raz cieszę się, że jesteś, bo ja nie mam zielonego pojęcia gdzie jest ten obóz.
-Podrzucę cię, ale poproszę 2 drachmy. - uśmiechnął się. Chyba już nie pamiętał o wczorajszym incydencie.
-Zdzierstwo- powiedziałam podając mu 2 złote monety
-To na Long Island!- rzucił wesoło
-__________________________________________________________________
Koniec rozdziału IV .Mam nadzieję że się wam podoba baardzo proszę o komy Czy mam pisać dalej czy to jest nude ???
~LoLa
Subskrybuj:
Posty (Atom)