Córka Przeciwieństw

piątek, 11 grudnia 2015

Przepraszam :(

    Przepraszam każdego bez wyjątku, kto czuje się zawiedziony. Z jakiego powodu? Nie dodałam rozdziału. Dlaczego? Sprawy osobiste. Mam chwilowo gorszy okres(oby nie trwał długo).co jak Vega zdążyła zauważyć odbija się na mojej bohaterce. Staje się pusta, bez wyrazu, a to wszystko za sprawą autorki !!! Postaram się napisać rozdział jak najszybciej. 

Pozdrawiam :)
~LoLa

piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział XV " Jak ja kocham wodę! "

                   Jason był już na skraju wyczerpania. Pomimo to, nie dawał za wygraną. Za każdym razem, gdy już prawie mnie dotykał, ja znikałam. Słyszałam tylko ciche starogerckie przekleństwa padające z jego ust.

- Zwalniasz, Grace! - krzyknęłam do niego.

- No co ty nie powiesz!- usłyszałam w odpowiedzi.

- Ostatni raz! - ostrzegłam. Jason, miał całą przepoconą koszulkę, tak, że mogłam zobaczyć jego dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Muszę przyznać, ta robota nie jest taka zła.

                     Syn Zeusa chyba zauważył mój mały uśmieszek, bo w jego oczach zobaczyłam zapalczywość. Ku mojemu zdziwieniu zaczął tworzyć silną trąbę powietrzną, gdy skończył wysłał ją prosto na mnie. Sam zaczął lecieć z oszałamiającą prędkością ku mnie.  " Chce mnie rozproszyć" -pomyślałam. " I dobrze"- sama sobie odpowiedziałam. Jednak to mu się nie uda, nie dzisiaj. Ciągle porusza się za wolno. Musi być szybszy, jeśli chce zwyciężyć. Jednym ruchem dłoni zmieniłam kierunek prywatnego tornada Jasona, tak, że zmierzało ono na rozpędzonego Garce'a . Wiedziałam, że nie zdąży go ominąć, ani nie przejmie nad nim kontroli. Zamieniłam zwykłą trąbę powietrzną na magiczną. Różnica polegała na tym, że miała ona o wiele szybszy wir i wciągała wszystko co napotkała w większej odległości. Odcinała dostęp tlenu. W 3 minuty byłby martwy. Na twarzy chłopaka malowało się zdziwienie. Gdy tornado zaczęło go zasysać, był zdezorientowany i nieco przerażony.

                       Po kilku chwilach ku moim oczekiwaniom Jason zaczął słabnąć; nie mógł zaczerpnąć tchu. Usłyszałam napięcie cięciwy za moimi placami, "to Frank"-pomyślałam. " Boją się, że zdradzę, że go zabiję", ale się mylą. Pstryknięciem palcami sprawiłam, że broń Syna Marsa rozpłynęła się w powietrzu. Następnie przeniosłam swoją uwagę na Jasona. Bez wahania, ruchem dłoni sprawiłam, że trąba zniknęła. Ciało osłabionego półboga zaczęło spadać w dół. Zgadnie z moją wolą zawisło ono w powietrzu i zaczęło lecieć ku mnie. Gdy było już bardzo blisko dotknęłam dłonią jego czoła i serca. Sprawiło to, że w Syna Jupitera wstąpiły nowe siły.

- Co to było?- zapytał lekko zdziwiony- Nie mogłem jej kontrolować.

- To prawda. Nigdy byś jej nie podporządkował, ponieważ nie masz w sobie ani krzty magii.-szepnęłam tak, aby tylko on mnie usłyszał, a następnie dodałam głośniej- Koniec treningu. Wracaj do swoich nieufnych przyjaciół, martwią się o ciebie.

                        Gdy oboje wróciliśmy na statek, nie wiedziałam co mam zrobić. Grono herosów patrzyło na mnie jak na kosmitę. Podeszłam do Franka i wyciągnęłam dłoń, na której zmaterializował się łuk.

- To chyba należy do ciebie- powiedziałam- zwracam. Chciałam przeprosić za ten akt, dzięki któremu mogliście pomyśleć, że jestem zdrajcą. Chciałam wam udowodnić, iż nigdy was nie zawiodę. Pomimo tego, że mogę was doprowadzić swoimi treningami do utarty przytomności. Chcę abyście wiedzieli jedno: jestem waszym sojusznikiem, jedyne czego pragnę to, wzmocnienie waszych umiejętności tak, żebyście wygrali z Gają; ponieważ w tej walce to wy jesteście bohaterami. Zarządzam 5 minut przerwy.

    Ruszyłam w stronę bakburty i wyskoczyłam przez nią prosto do wody. Otworzyłam oczy dopiero pod wodą. Popatrzyłam na Argo II z innej perspektywy.  Stąd okręt wydawał się ogromny, byłam pełna podziwu dla Leo. Trzeba mieć wyjątkowe zdolności, aby stworzyć coś tak pięknego.

   Odwróciłam się w stronę przejrzystej wody. Czułam radość i spokój zarazem. Czy coś takiego istnieje? Według mnie zdecydowanie tak. Pozwoliłam, aby woda zmoczyła moje włosy i ubranie. To najwspanialsze uczucie na świecie. Woda była częścią mojej marnej egzystencji; kochałam stawianie oporu wodzie, jednocześnie się jej poddając. Czuję, że mogę pisać ody na temat morza. ( TAK TO JEST ZDECYDOWANIE DZIWNIE JAK NA PÓŁBOGA). Moje kończyny zsynchronizowały się idealnie. Czułam jak sól morska lekko szczypie mnie w oczy.

   Podziwiałam wszystko, co można podziwiać, kiedy coś przyciągnęło moje oko. Za sprawą mojej ciekawskiej natury, bez wahania popłynęłam w kierunku błyszczącego obiektu znajdującego się na dnie. Gdy znajdowałam się w odległości kilku metrów zorientowałam się, że jest to część jakiegoś szklanego przedmiotu. Wyciągnęłam już po niego dłoń, ale zauważyłam zaklęcie ochronne otaczające przedmiot. Uklękłam na dnie i przyjrzałam się dokładniej magicznemu zabezpieczeniu. Według mojego uznania było niegroźne. Zbliżyłam rękę do zaklęcia, wyczułam puls, "dziwne"-pomyślałam; chwyciłam jednak przedmiot, który okazał się być butelką. W środku znajdował się rulon papieru, który jaśniał światłem. Otworzyłam korek, a zawartość pojemnika sama wyleciała na zewnątrz i rozwinęła się przede mną. A oto co było napisane:




Σημαίνει τι λέτε μάγισσα


    Co z greki tłumaczone jest jako: "Dotrzymuj obietnic czarownico" . Kiedy przeczytałam napis, papier rozpłynął się w wodzie.

_______________________________________________________________________


Przepraszam, że rozdział nie pojawiał się przez ok 3 tygodnie :)
Ale od teraz obiecuję (jednak nie na Styks)
Że rozdziały będą pojawiały się  co tydzień w piątki :)
Do zobaczenia za tydzień ;)

~LoLa
Obóz Półkrwi ( https://www.facebook.com/dzieci.pol.krwi/?fref=ts )

                   
 

piątek, 13 listopada 2015

Rozdział XIV "Trening"

- Coś dla bardziej zaawansowanych? - zapytałam

- Jasne. - odpowiedział Percy

- Wywołaj tsunami- rozkazałam

- Jesteś tego pewna?- zapytał zaniepokojony Percy

- Jasne- odpowiedziałam - chcę sprawdzić w jakim stopniu kontrolujesz swoje moce.

Syn Posejdona zamknął oczy i skupił się. Zacisnął dłonie w pięści i wyzwolił swoją moc wraz z krzykiem. Na wodzie pojawiła się wciąż rosnąca fala. Byłam pełna podziwu. Woda była coraz wyżej i wyżej, ciągle zbliżając się do brzegu. Widziałam w oczach obserwatorów zaniepokojenie.

- Dobra, zatrzymaj ją- wydałam polecenie

Percy z przerażeniem się na mnie popatrzył:

-Co?!

- Zatrzymaj ją albo tsunami zabije setki osób- powtórzyłam spokojnym tonem

- Ale ja nigdy tego nie robiłem- wyznał zdesperowany

- Spróbuj.- powiedziałam władczym tonem- Masz około 20 sekund. Skup się! - podeszłam do niego bardzo blisko. - Po prostu spróbuj.

Percy wysunął ręce w stronę fali, ale nic się nie działo. Dasz radę! Dasz radę! Kibicowałam mu w myślach. Na jego czole pojawiły się kropelki potu. Przez jego ręce przepłynęła duża energia, którą przekazał wodzie. Jednakże fala tylko wzrosła, a była już bardzo blisko brzegu.

- Nie dam rady! - powiedział głośno, ciągle próbując oswoić Tsunami. Herosi, którzy ciągle stali na okręcie, wydawali z siebie przerażone dźwięki.

- Możecie się zamknąć ?! - krzyknęłam w ich stronę- To naprawdę nie pomaga! Percy to ostatnia chwila, teraz albo nigdy!

- Nie mogę !!! - fala już prawie dotykała brzegu. Byłam zmuszona, aby ją opanować. Wyciągnęłam dłoń do przodu i rozkazałam wodzie cofnąć się z powrotem w morze. Sytuacja była opanowana, ale Percy . . . wiedziałam, że to nie była najlepsza chwila w jego życiu. Powiedziałam do niego cicho:

- Było naprawdę dobrze,a wiem co mówię. Wiem również to, że jesteś zawiedziony. Mam nadzieję, że ta sytuacja zmotywuje cię do działania, jeżeli chcesz trenować bez świadków przyjdź do mnie tuż przed wschodem słońca. - poklepałam go po ramieniu i teleportowałam nas na pokład statku. Syn Posejdona był wyraźnie zdezorientowany, ale po kilku sekundach odnalazł się w sytuacji.

 Widziałam, że był smutny, zresztą kto byłby szczęśliwy? Postanowiłam, że dam wycisk każdemu z herosów. Tak, aby żaden z nich się nie był ponad innych. Z werwą w głosie zapytałam:

- Kto następny? - z grona półbogów wyszedł dobrze zbudowany, przystojny blondyn. - Jak się nazywasz?

- Jason Grace syn . . .

- Zeusa- dokończyłam

- Skąd wiesz?- zdziwił się

- Mam swoje sposoby . . .- uśmiechnęłam się. W rzeczywistości słyszałam kiedyś o nim na Olimpie. Hera po raz kolejny wypominała Panu Niebios ten podwójny romans. - nie przedłużając ... zaczynajmy. Na wstępie zaznaczam, że nie będzie lekko. Masz władzę nad powietrzem ?

- Tak.

- Pioruny?

- Owszem- podeszłam  w stronę barierki, stanęłam na niej i przechadzając się balansowałam ciałem.
W pewnym momencie wyszłam w stronę morza, jednak nie upadłam; chodziłam w powietrzu.

- A więc zapraszam do mnie- powiedziałam wciąż idąc dalej od okrętu. Jason wzbił się w powietrze i wylądował tuż obok mnie. Uśmiechnęłam się nie znacznie. - Coś prostego hyyym  . . . trąba powietrzna.

Syn Zeusa, zaczął kręcić się wokół własnej osi. Po chwili widać było zarysy małego tornada.

- To ma być wichura, a nie muśniecie wiatru!-krzyknęłam tak aby mnie usłyszał. Zadziałało, półbóg kręcił się coraz szybciej i szybciej. Moje włosy porwał silny wiatr, ale on nie zamierzał przestać. Jego prywatna trąba powietrzna, zaczęła zasysać wodę z morza. Nie mogę ukryć byłam pod wrażeniem. Kiedy uznał, że już wystarczy, jednym ruchem dłoni stłamsił tornado. A wszystko co pochłonęło opadło w dół. Widać było, że jest z siebie dumny, ale nie na długo pomyślałam. Podeszłam do niego całkiem blisko i z uznaniem kilka razy klasnęłam.

- Przedłuż ten dźwięk- rozkazałam

- Co? -zapytał

- To co usłyszałeś- i klasnęłam ponownie. - Skup się- jeszcze jedno klaśnięcie.

Po kilku nieudanych próbach, nastała ta przełomowa.

- Brawo! Powtórz.- kolejne klaśnięcie. Usłyszałam je po raz drugi i trzeci aż w końcu zaległa głucha cisza. - Całkiem nieźle jak na coś czego jeszcze do tej pory nie robiłeś. - Zaczęłam chodzić wokół niego- Wiesz na czym polega gra w berka?

- Chyba tak- potwierdził ze zdziwieniem

- A więc złap mnie!- powiedziałam dotykając jego ramienia i teleportując się 100 metrów dalej.
Jason uśmiechnął się szelmowsko i zaczął bardzo szybko lecieć ku mnie.

Trudność polegała na tym, że Jason nie umiał się przemieszczać tak szybko jak ja. Ja, gdy teleportowałam się, naginałam czasoprzestrzeń,a on pędził tak szybko jak mógł. Ktoś kto patrzy na to z boku, może pomyśleć, że to bez sensu. Gonić kogoś kogo nie można dogonić. Jednak ja uważam inaczej; z każdym treningiem syn Pana Niebios będzie lepszy, szybszy, mocniejszy. Będzie starał się złapać mnie podstępem. Ale do tego jeszcze bardzo długa droga . . .



_____________________________________________________________________




<werble> Dziękuję Dziękuję Dziękuję !!!
Za co ?
Za to że to przeczytałeś!
Przepraszam za stosunkowo długą przerwę ;)
Mam nadzieję, że nie przestaniesz mnie przez to lubić ;)
Pozdro
~LoLa
& Obóz Półkrwi ( https://www.facebook.com/dzieci.pol.krwi/?fref=ts )



czwartek, 15 października 2015

Rozdział XIII "Wszędzie pytania. . . "




            Siedziałam na pokładzie, rozmawiając z córką Ateny. Opowiadałam jej moją historię od samego początku. Dziewczyna nie okazywała żadnych emocji. Jednak jej oczy zdradzały wiele. Zbyt wiele. Potrafiłam odczytać z nich wszystko. Ból, żal, strach oraz ogromną miłość. Jak wszystkie ciekawskie dzieci Bogini mądrości była zafascynowana istnieniem "nowego gatunku", czyli czarownic, niestety nie mogłam zdradzić jej wiele. Ta druga dziewczyna . . . Córka Afrodyty. Ona ciągle mi nie wierzyła, ponieważ nie działała na mnie w żadnym stopniu jej czarmowa. Siostra Nica była jedyna w swoim rodzaju. Dziecko Hadesa z błogosławieństwem Heatke, a tak właściwie Nyks . Ale o tym kiedy indziej.

- . . . i dostałam od Hermesa 12 sygnetów, w które potrafię tchnąć Esencję Życia. Chciałabym przekazać wam siedem z nich. Co o tym sądzisz ?

- Czym jest Esencja Życia?- zapytała blondynka

- Jest to w pewnym stopniu dusza. Jeśli zabiorę ci jej część, nawet gdy twoje ciało umrze mogę je przywrócić do życia lub przenieść Cię do innego ciała.

- Jeśli przeniesiesz kogoś do innego ciała to prawowity "właściciel" zginie ?

- To zależy od tego jakie wykonam zaklęcie. Gdy będziesz w ciele innego człowieka tylko na pewien okres czasu, to dusza tego "właściciela" zostanie przywrócona. Dla niego będzie to jak krótki sen. Nie będzie zdawał sobie sprawy z czasu, który upłynął. Jednak, jeżeli będziesz chciała "zamieszkać" w tym ciele na zawsze, będę musiała posłać duszę osoby z tego ciała do Hadesu.- Anabeth przyswajała moje słowa z prędkością tornada.

- Przemyślę, jeszcze twoją propozycję.

- Nie ma problemu.- Jednak ciągle gdzieś głęboko w sobie czułam żal do same siebie za to,że nie potrafię zdobyć ich sympatii. Wpadłam na genialny pomysł.

- Anabeth mam do ciebie pewną propozycję.

- Jaką? - spytała nieco zdziwiona

- Wiem, że ciągle mi nie ufacie- Córka Ateny próbowała zaprzeczyć- i bylibyście głupcami ufając mi w tych okolicznościach.-skończyłam- Jednak chciałabym zaproponować ci coś, za co nie chcę nic w zamian. Wiem, iż Percy ma matkę o imieniu Sally, nie mogę jednak was do niej zabrać, ponieważ jesteście półbogami, którzy są w miejscach ściśle związanych ze starożytnością; co za tym idzie ponowne przekroczenie Maczugi Herkulesa, nie uszłoby bez czyjejś uwagi. Ale jest jeszcze jeden sposób. Pani Jackson jest śmiertelnikiem, więc nikt nie zauważy jej przejścia przez Granicę, mogę ją tu przyprowadzić. Co ty na to?

- Muszę to przemyśleć . . . - powiedziała Anabeth

     Rozmawiałam z Córką Ateny, jeszcze przez jakiś czas. Myślami byłam ,jednak gdzieś indziej. Gdzie? W Obozie. Przy Ann, Williamie i Nico. Trudno to ukryć, są dla mnie ważni, cholernie ważni. Chłopcy tak szybko zajęli ważne miejsce w moim sercu. Nie wiem co zrobiłabym, gdyby zniknęli. Ann jest moją "siostrą" potrafiłabym zabić, tylko po to, aby ją odzyskać. Zastanawiałam  się czy Córka Apolla pojednała Greków i Rzymian. Na pewno jeśli jeszcze jej się to nie udało, dokona tego "jutro". Powoli zaczęłam wracać do rozmowy z Anabeth.

- Kiedy zaczynamy trening? - zapytała

- Możemy zacząć nawet teraz- odpowiedziałam bez zastanowienia

- Wszyscy na raz? - zapytała ze zdziwieniem

- Nie, oczywiście. Zdecydujcie sami kto chce zacząć pierwszy. Idę do swojej kajuty, do zobaczenia za 15 minut na pokładzie- powiedziałam wstając.

     Gdy zamknęłam drzwi w moim "pokoju", usiadłam na koi i rozejrzałam się. Było tu ślicznie musiałam to przyznać, piękna drewniana komoda, kryła moje skarby. Wstałam i otworzyłam szufladę, w której leżała gruba księga obita skórą. Wyciągnęłam rękę, aby móc ją dotknąć; była taka piękna. Chwyciłam ją w dłonie i otworzyłam. Pachniała czymś co mają tylko książki: tuszem i magią. Najdziwniejsze było w niej brak jakichkolwiek liter czy znaków. "Czym jesteś? " zadałam w myślach te pytanie. Jednak nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. To była zagadka na najbliższy czas. Moja matka powiedziała, że księga jest wyjaśnieniem wszystkich moich pytań. Miałam ich tak wiele. Co ja tu robię? Dlaczego nie jestem wśród innych czarodziejów? Co będzie dalej? Dlaczego jest tak wiele znaków zapytania? Czy przeżyję? Czy nikt nie umrze? . . .
 
     Wchodząc po schodach spotkałam chłopaka o elfickich rysach z kluczem francuskim w ręku.

- Cześć- rzucił

- Cześć, jak się nazywasz?

- Leo Valdez syn Hefajstosa , do usług - ukłonił się w pas uderzając przy okazji mnie kluczem w biodro.

-Auć- wymknęło mi się

- Przepraszam- powiedział i dotknął dłonią obolałego miejsca.

       Stało się wtedy coś niezwykłego. Zobaczyłam kobietę, nie to nie był zwykły śmiertelnik tylko tytan. Jaśniała światłem. To Calipso. Tak wiedziałam to, kiedyś odwiedziłam ją z Hermesem. Smutny był jej los. . . . Następnie przniosłam się w jakieś miejsce, które całe było zajęte ogniem; krzyczałam ,ale ... to nie był mój głos. Spojrzałam na swoje dłonie, były ciemnej karnacji. Dopiero wtedy to pojęłam, patrzyłam na wspomnienia Leona. Krzyczałam czyjeś imię, jednak nikt nie odpowiadał. Szukałam wyjścia zrozpaczona. Zobaczyłam staruszkę, uśmiechała się do mnie surowo. po chwili zniknęła, a ja trzymałam w dłoniach obrazek wspaniałego statku. Przeniosłam się gdzieś gdzie było wiele śrub, tłoków, rur i innych urządzeń, które kochałm. Czułam się jednak tam jak "w domu". Wyjęłam z kieszeni na moim sercu fiolkę z miksturą "zmartwychwstania" i po cichu modliłam się do bogów, żeby zadziałała. Nie chciałam umrzeć, ale wiedziałam, że muszę się poświęcić. Nie zamierzałam powiedzieć o tym reszcie. Schowałam eliksir i kontynuowałam wdrażanie swojego planu w życie.    Znowu widziałam przed sobą Leo. Po moim ciele przeszedł dreszcz.

- Co to na Zeusa było?!- zapytał zdezorientowany chłopak

- Też to widziałeś? - byłam nieco zdziwiona, myślałam że inni nie widzą moich wspomnień. Syn Hefajstosa pokiwał głową- to właśnie były moje wspomnienia, co widziałeś?

- Ja... znaczy ty ...  znaczy ... ty wychowałaś się na Olimpie? I ... i ... ty mówisz prawdę nie jesteś zdrajcą... na prawdę jesteś czarownicą.

- Spokojnie, dla mnie to tez jest nieco dziwne, jeśli chcesz porozmawiamy o tym wieczorem. Wpadnij do mojej kajuty o 23.00. - zaczęłam kontynuować wspinaczkę po schodach zostawiając na dole oszołomionego Valdeza.

   Co to na złote bokserki Apolla było?! Kolejne pytania . . . Muszę się otrząsnąć, mam skupić się na treningu. Głęboki wdech i . . . wchodzę na pokład, gdzie znajduje się sześcioro półbogów. Wszystkie oczy skierowane są prosto na mnie, patrzą jak się poruszam, jak pewnie stawiam kolejne kroki. Posłałam im pojedynczy uśmiech. Zatrzymałam się w stosownej odległości i pewnym siebie tonem zapytałam:

- Zaczynamy? Kto idzie na pierwszy ogień?

- Ja -odpowiedział Percy, mój ... brat; ciągle nie mogę przyzwyczaić się do tego słowa.

- Możecie się troszeczkę odsunąć? - Herosi przeszli na bakburtę. - Stań na przeciwko mnie -poleciłam Synowi Posejdona - podaj mi swoją dłoń- powiedziałam wyciągając swoją rękę w jego stronę - spokojnie nie zrobię ci krzywdy- zaśmiałam się, a on podał mi swoją dłoń - teraz możesz poczuć dziwne mrowienie- ostrzegłam- chcę sprawdzić twoje umiejętności w teorii- wyjaśniłam krótko. Skupiłam się tylko na Percym, spojrzałam w jego oczy i poczułam bardzo silną więź z wodą i bronią. Puściłam jego dłoń i szeroko się uśmiechnęłam - było bardzo strasznie?

- To trochę dziwne- odpowiedział -jakbyś jakąś energią szukała moich umiejętności.

- W gruncie rzeczy to właśnie robiłam, czas na praktykę - oznajmiłam.- Pokaż na co cię stać.- wyciągnęłam dłoń, a we wskazanym miejscu pojawiła się szklanka z wodą. Percy siłą woli utworzył kulę z wody i posłał ją w moją stronę, zaczęła ona kręcić się wokół mojej głowy, szybciej i szybciej, a następnie zawisła nad moimi włosami i zaczęła opadać wprost na mnie. W ostatniej chwili teleportowałam się za plecy Syna Posejodona.

- Bu -szepnęłam mu prosto do ucha, z uśmiechem na twarzy. Percy szybko się obrócił. - Muszę przyznać jestem pod wrażeniem. Myślę, że nadeszła pora na coś ciekawszego; lubisz morze?- zapytałam

- To było pytanie? - zapytał z uśmiechem

Obróciłam się wokół własnej osi, gdy skończyłam miałam na sobie dwuczęściowy strój kąpielowy.

- No to do zobaczenia na dole- rzuciłam. Wymierzyłam kroki do burty i zaczęłam biec. Wskoczyłam zgrabnie na barierkę, odbiłam się od niej i wykonałam 3 salta w przód. Rozłożyłam ręce, a następnie złożyłam je przed siebie i wpadłam do toni. Uwielbiałam to uczucie. Otworzyłam oczy, morze jest takie piękne. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Zaczęłam powoli wynurzać się na powierzchnię. Zmusiłam wodę aby uniosła mnie na toń tak, żebym mogła na mniej swobodnie stać. Usłyszałam oklaski, ukłoniłam się teatralnie.

- Czekam tu na ciebie Percy !!!- krzyknęłam .

Półbogowie na pokładzie zaczęli skandować jego imię:

-PER-CY! PER-CY! PER-CY!!

      Jackson wykonał bezbłędny skok do wody. Na barierce stanął na rękach i wykonał 3 salta w tył lądując miękko w wodzie.  Chwilę później stał obok mnie w uśmiechem wyrytym na twarzy. Widać było, że woda daje nam radość. On też się ukłonił i posłał szelmowski uśmiech w stronę pasażerów. Otrzymał oklaski.

- Coś bardziej dla zaawansowanych? - zapytałam


_________________________________________________________________________________

Dziękuję za przeczytanie tego rozdziału! Nie jest najlepszy, ponieważ nie mam weny, jednak mam nadzieję, że ci się spodobał. :D
Następny rozdział dodam w piątek za tydzień :)
Mam nadzieję, że dotrzymam słowa :D


DZIĘKUJĘ ZA 6000 ODSŁON !!!

~LoLa
& Obóz Pół-Krwi (https://www.facebook.com/dzieci.pol.krwi?fref=ts )







środa, 14 października 2015

PYTANIA I NOMINACJE DO LBA !!!

A więc nominuję (blogi i ich autorów) :
  1. http://wszystko-i-nic-by-radosna.blogspot.com/
  2. http://wnuczkibogow.blogspot.com/
  3. http://camp-half-blood-story.blogspot.com/
  4. http://biale-roze-willow-mellark.blogspot.com/
  5. http://w-obronie.blogspot.com/
  6. http://szaloneopwiadaniaszalonejcherryxd.blogspot.com/
  7. http://drugiepokoleniehpipj.blogspot.com/
  8. http://przygody-nowoczesnych-herosow.blogspot.com/
  9. http://heroska-z-wyboru.blogspot.com/
Wybrałam wielu początkującyh blogerów, aby zachęcić ich do pisania coraz ciekawszych opowiadań; oraz tych, którzy są tu równie długo jak ja, bądź dłużej ( Do Radosnej : chciałam nominować wszystkie twoje blogi, jednakże wybrałam tylko jeden i to za pomocą wyliczanki, więc nie obrażaj się na mnie siostro ) 

A oto moje pytanka do nominowanych:

  1. Masz swoją ulubioną postać ( literacką) ? Jeśli tak to kto to?
  2. Masz jakieś zainteresowania (poza pisaniem i czytaniem) ?
  3. Gdzie chciałabyś mieszkać ( fikcyjne miejsca też się liczą ) ?
  4. Czy pocałowałbyś/ła kogoś z Wielkiej Siódemki? Kogo?
  5. Jakiej muzyki słuchasz?
  6. Czy jesteś zadowolona ze swojego bloga?
  7. Kim jestem dla ciebie?
  8. Co sądzisz o mim blogu? Czytasz go?
  9. Gdybyś postanowiła przestać napisałabyś czytelnikom zakończenie?
  10. Kiedy dodasz nowy rozdział ?
  11. Czy ludzie z twojego otoczenia wiedzą, że jesteś blogerką/rem?
  12. Co jest twoją największą zaletą/ wadą? 
  13. Co twoim zdaniem jest najlepsze w twoim blogu?
Wiem iż powinnam nominować 11 osób i zadać 11 pytań jednakże nominowałam 9 a zadałam 13 pytań, więc się wyrównuje.
Trzymajcie się kakała
~LoLa

Następne LBA !!!

  Z tego LBA jestem tak bardzo dumna! Ponieważ dostałam ją od osoby która stosunkowo nie długo pisze bloga, i ta osoba jest niesamowita!!! DZIĘKUJĘ Szalonaaa^~^ <3

A oto pytania :

1. Co skłoniło cię do założenia bloga?

Od dawna w mojej głowie układała się wspaniała historia. Opowiadała o przyjaźni, miłości, poświęceniu. Postanowiłam o niej opowiedzieć. To moja historia. Mój pamiętnik. I uwielbiam go !

2. Jaki jest twój ulubiony parring (OTP)? 

Kurczę, tutaj też muszę powiedzieć, że kibicuję wszystkim, jednak tę walkę wygrywa jakże wspaniała para wyimaginowana przez Demigood  < werbe> ..... "Jagła" ( Jason + cegła ). Ta para wygrywa całe internety!  <3

3. Do jakiego fikcyjnego świata chciałabyś się przenieść ?
 
Chciałbym kiedyś odwiedzić Narnię i Hogwart. Bo chyba jasne jest, że Obóz to drugi dom ( do zobaczenia zimą) :D
 
4. Jaki jest twój największy idol? Czy kiedykolwiek go spotkałaś ?

To może jest trochę przykre, ale nie mam idola. Spotkałam wielu sławnych ludzi i mam ich autografy, jednak, żadne z nich nie zasługuje na miano idola.

5. Kogo z PJO I HOO nie cierpisz najbardziej?

Nie przepadam za Synem Posejdona Trytonem ( tak to się pisze ? nie mam bladego pojęcia; z góry za to przepraszam ) jednak to nie jest tak, że go nienawidzę. Po prostu nieprzepdam.

6. Ilu masz fikcyjnych mężów? Jak się nazywają? 

Słyszałam o tym :)  Ale nie mam fikcyjnego męża, moje koleżanki uważają za "mężów" Kapitana Amerykę czy Iron Mana. Ja jednak go nie posiadam.

7. Kogo wolałabyś pocałować: Valdeza czy di Angelo?

Ciężko stwierdzić... ale jeśli chodzi tylko o pocałunek to Valdez. :D

8. Jakiej osobie z PJO I HOO przywróciłabyś życie?

Bez zastanowienia przywróciłabym życie Charliemu.   

9. Która książka jest twoją ulubioną?

Nie potrafię wybrać żadnej, więc wybieram moje opowiadanie!!! ( ah ta skromność )

10. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Przede wszystkim leniuchować, ale też kocham sport: jazda konna, pływanie czy granie w kosza :D

11. Perachel czy Percabeth? 

Krótko i na temat: Pecabeth. Uzasadnienie: BO TAK :D



 O już koniec 2 dzisiaj LBA. Nominacje i pytania umieszczę i innym poście :D


 ~LoLa

Kolejne LBA !!!

Dziękuję #douther_of_Hades za nominację do Libster Blog Award. Wyjaśniałam już co to w poprzedniej nominacji do LBA. Więc przechodźmy do pytań :

Czy masz ulubioną postać z PJO i HOO? 
   
 Odpowiadam całkowicie szczerze, że nie. Żaden z bohaterów tej książki nie jest lepszy na tle innych. Anabeth zachwyca logicznym myśleniem, Percy odwagą i poświęceniem się dla bliskich itd. .  Każdy z nich zasługuje na uwagę czytelnika!!!  

Masz ulubiony parring (OTP)?

Kurczę, tutaj też muszę powiedzieć, że kibicuję wszystkim, jednak tę walkę wygrywa jakże wspaniała para wyimaginowana przez Demigood  < werbe> ..... "Jagła" ( Jason + cegła ). Ta para wygrywa całe internety!  <3

 Masz znienawidzony parring (NOTP) np. Caleo...?

Po przeczytaniu KO, byłam nieco sfrustrowana na wieść o Nico i Willu , jednak to przeszło z czasem. Teraz kibicuję im tak jak każdemu innemu parringowi. :)

Masz ulubioną część PJO i HOO?

Jasne :D . W PJO jest to ... "Bitwa w Labiryncie" .  Uwielbiam ją ponieważ, ukazane jest tam  coś czego nie ma w pozostałych. Taka niewinna jeszcze miłość, pocałunek i strata ukochanego, który wpada na swój własny pogrzeb. Uwielbiam ją !!!  <3  A HOO ???  Ponad wszystko, spodobał mi się "Znak Ateny", ponieważ zostawiał wiele znaków zapytania, a do premiery KO było jeszcze trochę czasu... 

Czytasz mojego bloga? Jeśli tak, to czy powinnam coś zmienić?

Co to za pytanie ??! Jasne że czytam !!!! I POLECAM! <3 każdy blogger ma inny styl pisania i każdemu podoba się inny styl. Myślę, że twój jest uniwersalny, bo każdy go lubi :) Co do Zmieniania czegoś....  nie powinnaś zadawać tego pytania!!!! To tylko i wyłącznie twoja historia!!!! Nikt z zewnątrz  nie powinien mieć wpływu na to!!!! ( ale nie pogardziłabym częstszymi rozdziałami i nieco dłuższymi) Jeszcze raz dzięki za nominację! :D

Polecisz mi jakieś fajne ff lub książkę?

Książek mam mnóstwo i za każdym razem, gdy przeczytam jedną, wydaje mi się, że już nigdy nie przeczytam lepszej; jednak po kilku tygodniach kupuję nową i od nowa zakochuję się w bohaterach. Myślę, że każdy z nas tak ma. :) A polecam ci :"Starter" i "Ender" Lissy Price oraz " Czerwoną Królową" Victorii Aveyrad. <3

Jesteś w innym fandomie niż Demigods? Potterhead, Tribute...?


 Jestem Demigoods, Potterhead, Tribue, i Divergent . :D

Kim jest twój boski rodzic?

Czyż to nie wynika z bloga??? Posejdon oczywiście :)

(głównie do tych nieaktywnych, ale:) Kiedy planujesz wstawić nowy rozdział?

  YYY tak to chyba do mnie :D Ostatni rozdział był ok 2 miesięcy temu!! Matko ale ja jestem leniwa!
Pwiem iz jest on ciagle na etapie tworzenia ale postaram się skończyć go w tym, jednakże nic nie obiejuję !

Czy masz przyjaciółkę/przyjaciela, która/y jest w naszym fandomie?

Chyba tak, to ja zaraziłam ją Percym :D Rozumiemy się doskonale i znamy od zawsze. Już kilka razy usłyszałam od osób z zewnątrz pytanie: " Czy wy jesteście siostrami? "  I jestem z tego dumna. :D

Jakie masz zainteresowania (poza oczywiście czytaniem książek...)

Jak na dziecko Posejdona przystało jeżdżę konno; gram w koszykówkę i uwielbiam kino, teatr.

Oh, skończyłam :) Teraz czeka  mnie  Zadawanie pytań, nominacja i jeszcze jeden post z LBA ! więc biorę się do roboty!!!

~LoLa